Dziennik Gazeta Prawana logo

Terroryści przeprosili piłkarza za pomyłkę

17 grudnia 2008, 11:42
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Trixi Begiristain, piłkarz który przez wiele lat grał w Barcelonie, pewnego dnia sprzedał dom i wyniósł się w nieznane strony, a nowego adresu nie zostawił nawet najbliższym przyjaciołom. Dopiero po latach okazało się, że grozili mu terroryści z ETA. Minęło sześć lat nim bojownicy pozwolili Begiristainowi na normalne życie.

Wszystko zaczęło się w 2002 roku. Wtedy właśnie Trixi, z pochodzenia Bask, dostał list od ETA. "Być może mógłby pan, jak czynią to inni patrioci, wesprzeć nasz ruch wpłatą na jej rzecz. Pański udział wyceniamy na 6000 euro miesięcznie" - pisali terroryści, dając piłkarzowi do zrozumienia, że tylko okup sprawi, że będzie bezpieczny we własnym domu. Podobny list dostał także inny zawodnik, Jose Maria Bakero.

Obaj panowie natychmiast sprzedali domy i zaszyli się wraz z rodzinami w kryjówkach położonych daleko od rodzinnych stron. Po sześciu latach Begiristain odetchnął z ulgą. Dostał bowiem kolejny anonim. "Tamten list byl nieporozumieniem. Możesz bezpiecznie wrócić" - pisali tym razem bojownicy.

Takiego szczęścia nie ma inny Bask Bixente Lizarazu. On również był szantażowany przez ETA i do dziś porusza się w asyście policji.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj