Jak minął panu pierwszy dzień w
siedzibie PZPN?
Znalazł pan w dokumentach PZPN coś, co jest powodem do
niepokoju?
Ile razy rozładował się panu dzisiaj telefon
komórkowy?
Coraz częściej pojawiają się w środowisku nazwiska
osób, które może pan zatrudnić. Jednym z nich jest Władysław
Puchalski, od lat pana bliski współpracownik. Kiedyś razem
działaliście m.in. w reprezentacji Polski, później w łódzkim
Widzewie. Czy zostanie nowym dyrektorem finansowym PZPN?
A Stefan Majewski? To prawda, że ma zostać dyrektorem
sportowym? Podczas piątkowego zjazdu PZPN niemal w ostatniej
chwili zrezygnował z ubiegana się o miejsce w zarządzie.
Nowe władze PZPN już "zapunktowały" u
kibiców. Obniżyliście ceny biletów na towarzyski mecz z
Urugwajem (14 listopada w Gdańsku). To pana pomysł?
Jeden z problemów polskiego futbolu upatruje pan w tym,
że stał się w naszym kraju elitarny. Coraz trudniej jest grać
za darmo, posłanie dzieci na szkolenie kosztuje.
Chce pan również stworzyć Komisję Prawną. Może dzięki
temu unikniemy sytuacji, jak podczas ostatniego zjazdu, gdy
pierwsze godziny upłynęły pod znakiem wyjaśniania niejasności w
ordynacji wyborczej?
Do tej pory większość czasu spędzał pan w Rzymie? Jak
pan to pogodzi z rolą prezesa PZPN?
Wraca sprawa miejsca rozgrywania meczów reprezentacji.
Czy jest pan zwolennikiem jednego obiektu dla kadry - w tym
przypadku Stadionu Narodowego w Warszawie?
Zgodzi się pan, że funkcję prezesa PZPN będzie trudniej
pełnić niż zdobyć medal mistrzostw świata w Hiszpanii w 1982
roku?