Drużyna niemiecka kryzys, jaki ją dotknął na mundialu w Rosji i tuż po nim, zdaje się mieć za sobą, a końcowy wynik poniedziałkowego meczu jest dla niej nieco krzywdzący.

Gospodarze, którzy w czwartek wygrali towarzysko z Rosją 3:0, szybko zdobyli dwie bramki. Do siatki trafili Timo Werner i Leroy Sane, którego trener Joachim Loew nie zabrał na mistrzostwa świata. Tymczasem skrzydłowy Manchesteru City w obu listopadowych występach wpisał się na listę strzelców. Z dobrej strony pokazał się też Serge Gnabry, który ostatnio coraz więcej gra w Bayernie Monachium. W podstawowym składzie selekcjoner znalazł też miejsce dla Thilo Kehrera z Paris Saint-Germain, a w rezerwie byli Marco Reus czy Thomas Mueller, który jednak w poniedziałek zdołał zaliczyć setny występ w zespole narodowym.

Do 85. minuty nic nie wskazywało, że Holendrom uda się zdobyć upragniony punkt, bo mogli przegrywać wyżej niż 0:2. Wtedy jednak po dość chaotycznej akcji z linii pola karnego dokładnie przymierzył Quincy Promes i zdobył kontaktowego gola. Piłkarze trenera Ronalda Koemana rzucili się do ataku i uczynili to, z czego do niedawna słynęli ich rywale - już w doliczonym czasie gry piłka trafiła do Virgila Van Dijka, a kapitan "Pomarańczowych" i obrońca Liverpoolu z bliska pokonał Manuela Neuera.

"Jestem rozczarowany wynikiem, gdyż przez zdecydowaną większość meczu było w naszej postawie więcej elementów pozytywnych niż negatywnych, ale na końcu zostaliśmy ukarani. Pozostanie niedosyt, jak po całym tym roku. To cena, jaką nasza młoda drużyna zapłaciła za utratę kontroli w końcówce" - ocenił Loew.

Remis sprawił, że Holendrzy zrównali się punktami z Francuzami, ale wyprzedzili ich w tabeli dzięki lepszemu bilansowi bezpośrednich spotkań - w Paryżu "Trójkolorowi" zwyciężyli 2:1, w piątek w Rotterdamie przegrać 0:2.

Remis w Gelsenkirchen zmartwił mistrzów świata Francuzów, których zabraknie w turnieju finałowym, Niemców, gdyż zakończyli pierwszą edycję LN bez wygranej i spadli do niższej dywizji, a oprócz Holendrów ucieszyć powinien też... Polaków.

Biało-czerwoni we wtorek zakończą zmagania w LN meczem w Guimares z pewną już udziału w Final Four Portugalią, która zorganizuje ten mini-turniej w czerwcu przyszłego roku. Zagrają o pierwszy sukces za kadencji selekcjonera Jerzego Brzęczka, ale już remis sprawi, że pozostaną w pierwszym koszyku przed zaplanowanym na 2 grudnia losowaniem eliminacji mistrzostw Europy 2020.

Wśród najwyżej rozstawionych znajdzie się bowiem 10 z 12 drużyn z Dywizji A pierwszej edycji LN. Polski zespół - po remisie Niemców - spadł w tym rankingu na 11. pozycję (gorszy bilans ma tylko Islandia), ale opuści ją - kosztem mistrzów globu z 2014 roku - jeśli we wtorek nie przegra, gdyż ma lepszy bilans bramek (obecnie minus 2, a Niemcy - minus 4).

Oprócz Holandii i Portugalii, w turnieju finałowym wystąpią Szwajcaria i Anglia, czyli tylko jeden półfinalista tegorocznego mundialu (Anglia) i jeden półfinalista Euro 2016 (Portugalia).

Poza Polską, Niemcami i Islandią, do Dywizji B spadli wicemistrzowie świata Chorwaci.

W Dywizji B zwracał uwagę "derbowy" pojedynek Czechów ze Słowakami w Pradze. Gospodarze, którzy w czwartek towarzysko ograli Polaków 1:0, musieli zremisować, by utrzymać się na zapleczu europejskiej elity. Czesi jednak wygrali 1:0 po trafieniu Patrika Schicka (uzyskał gola też w pierwszym pojedynku tych drużyn) i drugi raz pokonali sąsiadów w LN.

Wcześniej awans z tej grupy zapewniła sobie Ukraina, podobnie jak Dania z B4. Uczestnicy tegorocznego mundialu na zakończenie występów w LN zremisowali w Aarhus ze spadającą na niższy poziom Irlandią 0:0.

W Dywizji A w następnej edycji LN zagra też ekipa Bośni i Hercegowiny, a we wtorek o awans powalczą w bezpośrednim starciu Szwedzi z Rosjanami.

Spadły, poza Słowacją i Irlandią, Turcja oraz Irlandia Północna.

Promocję z Dywizji C uzyskały dotychczas Finlandia i Norwegia. Spadły póki co Litwa, Estonia i Słowenia.

Do Dywizji C już wcześniej awansowała Gruzja, która zwieńczyła zmagania zwycięstwem nad Kazachstanem 2:1. Pierwszego gola zdobył w Tbilisi dla gospodarzy pomocnik Wisły Płock Giorgi Merebaszwili. W drugim spotkaniu grupy D1 Andora zremisowała bezbramkowo z Łotwą. Goście od 38. minuty musieli sobie radzić w dziesiątkę, gdyż czerwoną kartką został ukarany napastnik pierwszoligowego Podbeskidzia Bielsko-Biała Valerijs Sabala. Obie drużyny nie wygrały żadnego z sześciu meczów LN.

Poza Gruzinami, w wyższej klasie w 2020 roku zagrają również Macedończycy, Białorusini i ktoś z pary Kosowo - Azerbejdżan, które zmierzą się we wtorek.

Ostatnia seria spotkań LN - we wtorek.