Decyzje światowej centrali to konsekwencja ataku zbrojnego Rosji na Ukrainę, który trwa od 24 lutego.
Polscy piłkarze mieli zmierzyć się w Moskwie z Rosją 24 marca w półfinale jednej z trzech ścieżek barażowych. Pięć dni później zwycięzca tej pary miał podjąć Szwecję lub Czechy w spotkaniu decydującym o awansie do mistrzostw świata w Katarze. Jednak zarówno biało-czerwoni, jak i Czesi oraz Szwedzi zapowiedzieli, że w obliczu rosyjskiej agresji nie zamierzają grać ze "Sborną" nawet na neutralnym terenie.
- napisano w komunikacie.
Polska awansuje tym samym bezpośrednio do finału i czeka na wyłonienie rywala, z którym zmierzy się 29 marca. Satysfakcję z takiego rozwiązania wyraził minister sportu Kamil Bortniczuk.
- napisał na Twitterze.
- dodał po chwili szef resortu.
- skomentował z kolei prezes PZPN Cezary Kulesza na Twitterze.
Z powodu trwającego konfliktu zbrojnego FIFA zdecydowała się także przełożyć baraże z udziałem Ukrainy, która miała najpierw grać ze Szkocją, a potem ewentualnie ze zwycięzcą pary Walia - Austria. Ten drugi mecz odbędzie się w pierwotnie planowanym marcowym terminie, a Ukraina przystąpi do rywalizacji w czerwcu.
- napisano w komunikacie FIFA.
Wynika z niego również, że Austria oraz dwa kraje, które mogą trafić na Ukrainę w finale baraży, poszukują teraz możliwości rozegrania spotkania towarzyskiego w marcu.
Wcześniej we wtorek do Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu (CAS) w Lozannie wpłynęło odwołanie Rosyjskiej Federacji Piłkarskiej od decyzji FIFA i UEFA o wykluczeniu drużyn tego kraju z międzynarodowych rozgrywek. CAS zapowiedział, że do postulatu o odroczeniu dyskwalifikacji do czasu ostatecznego wyroku odniesie się "w ciągu kilku dni".