Piechniczek przyznał, że po zdaniu matury w 1961 roku i rozpoczęciu studiów w katowickiej AWF marzyła mu się praca nauczyciela wychowania fizycznego.
– wspominał podczas jubileuszowej rozmowy z PAP.
Piechniczek po skończeniu studiów – w trakcie których występował w Legii Warszawa i zetknął się na uczelni z medalistami olimpijskimi w różnych dyscyplinach - wrócił na Górny Śląsk i zaczął grać w Ruchu Chorzów.
– zaznaczył Piechniczek.
Do rozpoczęcia tej współpracy nie doszło, bo ofertę pracy w roli pierwszego szkoleniowca złożył grający wtedy na zapleczu ekstraklasy BKS Bielsko-Biała.
– przypomniał.
Nie ukrywał, że posada nauczyciela była mniej stresogenna, ale z kolei fach szkoleniowy zapewniał wyższe dochody.
– tłumaczył były selekcjoner.
Jak podkreślił, praca z kadrą narodową to marzenie każdego szkoleniowca i zaszczyt, ale podbudowę pod karierę zawodową dały mu studia.
– nadmienił.
Jego zdaniem nowinki technologiczne nie zastąpią wiedzy szkoleniowej.
– podał przykład.
Wskazał, że nie ma trenerów, którzy wygrywają wszystko.
– przyznał.
Zauważył, że dla obecnego selekcjonera Czesława Michniewicza zapewne najważniejszy był dotychczas marcowy mecz w Chorzowie ze Szwecją, który dał biało-czerwonym awans do mundialu.
– przypomniał.
Pytany, co poradziłby młodemu trenerowi, niepewnemu, czy warto wybrać tę drogę życiową, odpowiedział, że to fajne, ale niesamowicie trudne zajęcie.
– podsumował mieszkający w Wiśle trener.
Piechniczek prowadził reprezentację Polski w latach 1981-86 i 1996-97. Łącznie pod jego kierunkiem biało-czerwoni rozegrali 74 spotkania, wygrywając 26, 21 remisując i 27 przegrywając. Dwukrotnie wprowadził biało-czerwonych do mundialu - w 1982 roku w Hiszpanii zajął z nimi trzecie miejsce, a cztery lata później w Meksyku jego zespół odpadł w 1/8 finału.
Był też selekcjonerem narodowych zespołów Tunezji i Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Jesienią 2021 został doktorem honoris causa katowickiej Akademii Wychowania Fizycznego.