Dziennik Gazeta Prawana logo

Żaden piłkarz nie jest wart takiej fortuny

11 czerwca 2009, 19:44
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Kolejna granica absurdu została przekroczona. Real Madryt kupi sobie pracownika za 93 mln euro - kogoś, kto będzie przychodził na trening cztery razy w tygodniu, aby sobie potruchtać, a dwa razy w tygodniu przebiegnie nieco ponad 10 km w ciągu 90 minut.

W tym czasie kilkadziesiąt razy poprawi sobie fryzurę, kilkadziesiąt razy poda, kilka razy strzeli, a na koniec się uśmiechnie do kamery, opowiadając, że „Real to najlepszy klub świata”. Niedorzeczne, prawda? Nawet jeśli ten ktoś nazywa się Cristiano Ronaldo i jest naprawdę świetnym piłkarzem.

- czytamy w oświadczeniu Manchesteru. „Wszystkie szczegóły mają zostać uzgodnione do 30 czerwca”.

Ronaldo spełni „marzenie swojego dzieciństwa”, bo Manchester United otrzymał ofertę z gatunku tych nie do odrzucenia - i który coraz bardziej przebiera nogami, aby się wyprowadzić gdzieś, gdzie będzie cieplej i milej - na przykład do Hiszpanii.

Portugalczyk w ostatnich miesiącach coraz bardziej ostentacyjnie dawał do zrozumienia, że coraz mniej mu się chce. Nie biegał tak jak kiedyś, nie czarował tak często, za to denerwował się coraz bardziej, gdy Alex Ferguson zdejmował go z boiska. Menedżer Manchesteru powiedział pół żartem, pół serio kilka miesięcy temu, po meczu z Gamba Osaka w klubowych mistrzostwach świata: „Jezu Chryste! Przecież nie sprzedam Realowi wirusa”.

Ale Manchester zrobił na tym „wirusie” interes życia. W ciągu sześciu lat zdobył dla swojego klubu trzy mistrzostwa Anglii i Puchar Europy, stał się najlepszym piłkarzem świata. Jednak prawdopodobnie już nigdy nie będzie grać tak dobrze, jak grał.

>>>Ronaldo do Realu za 93 miliony euro

Obecnie wraz z rodziną i przyjaciółmi bawi się w Los Angeles na wakacjach. Pewnie za kilka dni wyciekną zdjęcia, jak baluje w dyskotece albo skupia się na jakiejś modelce. To właśnie taki tryb życia połączony z nieustannym poczuciem własnej wielkości miał źle wpłynąć na formę Portugalczyka. O dziwo nie wpłynął na jego absurdalnie zawyżoną cenę.

Gdzie była ta granica absurdu? Gdzie kończył się piłkarski biznes, a zaczynało się transferowe szaleństwo? Czasami mówi się, że ktoś tam „wart jest każdych pieniędzy”. Ale rzadko kto bierze to na poważnie. Czyli Real (a raczej prezes klubu Florentino Perez), kupując kilka dni temu Kakę za 65 mln euro, sobie zaszalał. Oferując Manchesterowi 30 mln więcej - już najnormalniej w świecie stracił kontakt z rzeczywistością.

Oczywiście, kto bogatemu zabroni? Jeśli Real bardzo chce jakiegoś piłkarza, to niech sobie płaci za niego i 200 mln euro. Prezes Barcelony Joan Laporta powiedział niedawno, że takie działania Realu zwyczajnie psują rynek - piłkarzy znów, jak kilka lat temu, bardzo się przecenia. Ale z drugiej strony, według starej zasady, im więcej milionów na rynku, tym futbol generalnie jest bogatszy. Tak więc cieszyć się z tego transferu czy nie? Na miejscu fanów Manchesteru byśmy się cieszyli. Na miejscu kibiców Realu zresztą też - ale pod warunkiem że Królewskim wystarczy pieniędzy na Davida Villę.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj