Po 11 kolejkach Jagiellonia jest w tabeli ósma z dorobkiem 17 punktów, ale do lidera ze Szczecina traci tylko cztery. Statystyki z września i października ma jednak nie najlepsze, bo ostatni raz wygrała w 7. kolejce, z Koroną w Kielcach (2:0). Potem odnotowała w sumie trzy remisy (u siebie z Legią, na wyjeździe z Lechem i Śląskiem) i przegrała przed własną publicznością z Pogonią 2:3. W międzyczasie odpadła też z Pucharu Polski po porażce z Cracovią (2:4) w Krakowie.

"Jeśli sprawdzi się teoria, że suma szczęścia zawsze równa się zeru, to w końcu tendencja musi zacząć się odwracać. Wiemy, gdzie popełniamy błędy, na spokojnie przeanalizowaliśmy nasze ostatnie mecze i mamy trzy rzeczy do poprawy (...). Na pewno też musi być w naszej grze więcej determinacji" - powiedział Mamrot, cytowany przez oficjalną stronę internetową klubu.

"Patrząc jedynie na nasze zdobycze punktowe, to na pewno nie możemy być zadowoleni. Punkty a gra to w naszym przypadku dwie różne rzeczy" - przyznał szkoleniowiec.

Dwutygodniową przerwę w rozgrywkach Jagiellonia spędziła w Białymstoku. Poza powołanymi do młodzieżowej reprezentacji Patrykiem Klimalą i Bartoszem Bidą wszyscy pozostali gracze byli w tym czasie do dyspozycji sztabu trenerskiego. Ci zawodnicy, którzy grali ostatnio mniej, wystąpili w meczu czwartoligowych rezerw.

"Jeżeli chcemy być w czołówce, to spotkanie z Cracovią jest bardzo istotne. Ścisk jest ogromny, dlatego trzeba szukać kompletu punktów, żeby nie gonić później kilku zespołów" - podkreślił trener Jagiellonii.

Do Cracovii, obecnego wicelidera ekstraklasy, białostoczanie tracą trzy punkty. Kilka tygodni temu oba zespoły zmierzyły się w Krakowie w 1/32 finału Pucharu Polski. Lepsi byli gospodarze, wygrywając 4:2. W ekstraklasie od sześciu lat Cracovii nie udało się jednak wywieźć z Białegostoku kompletu punktów.

Zdaniem trenera Mamrota, nie da się niedawnego meczu pucharowego porównać z tym, który odbędzie się w sobotę.

"Teraz staną naprzeciw siebie dwie zupełnie inne drużyny niż w tamtym spotkaniu. Oczywiście mogą się zdarzyć jakieś drobne korekty względem poprzednich ligowych meczów, ale na pewno nie będzie tylu roszad, jak przy okazji Pucharu Polski. To będzie zupełnie inny mecz, choć chciałbym, by był równie widowiskowy jak ten ostatni z tą różnicą, że na koniec to my będziemy cieszyć się ze zwycięstwa" - dodał szkoleniowiec "Jagi".

Początek meczu w Białymstoku w sobotę o godz. 20.