Przed tygodniem Wisła wygrała pierwszy mecz na własnym stadionie w tym roku. Górnik jest już pewien utrzymania w ekstraklasie, Płocczanom brakowało jednego punktu, by mogli cieszyć się z kolejnego, piątego z rzędu sezonu w najwyższej klasie rozgrywkowej. Dwa mecze w fazie zasadniczej rozgrywek zakończyły się remisami - 1:1 w Płocku i 2:2 w Zabrzu. Wyjątkowo przed meczem 34. kolejki zawodnicy wychodzili na murawę przy dźwiękach „Ecstasy of Gold” motywu przewodniego z filmu „Dobry, zły i brzydki”, autorstwa zmarłego w poniedziałek kompozytora Ennio Morricone.

Reklama

Trener Radosław Sobolewski przed meczem twierdził, że zespół gra o całą pulę, nie jest ważne to, że wystarczy do utrzymania jeden punkt. Tak zostali zmotywowani piłkarze, by po raz drugi w tym roku schodzić po 90 minutach z boiska z kompletem punktów.

A jednak to goście zaczęli spotkanie od ataków. W 3. minucie po strzale Georgiusa Giakoumakisa minimalnie szybszy był Krzysztof Kamiński, dla którego nie był to pierwszy kontakt z piłką. W odpowiedzi celnym dośrodkowaniem popisał się Giorgi Merebaszwili, piłka kierowana przez niego do Torgila Gjertsena trafiła w ręce Martina Chudego.

Płocczanie powoli odzyskiwali pewność siebie, konstruowali coraz skuteczniejsze akcje i atakowali bramkę rywali. Przez pierwsze 30 minut wyrównanego pojedynku, w którym dwa celne strzały oddali gospodarze i raz w światło bramki próbował trafić zawodnik gości, obaj bramkarze zachowali czyste konto.

Najgroźniejsza sytuację w pierwszej połowie stworzyli gospodarze w 38. min. Po długiej wymianie piłek na polu karnym Cillian Sheridan wycofał do Huberta Adamczyka, ten strzelił, ale piłkę z linii pola karnego wybił Aleksander Paluszek. Futbolówka spadła pod nogi Angela Garcii Cabezali, który posłał ją wysoko nad poprzeczką.

Końcówka pierwszej połowy należała do gospodarzy, którzy opanowali pole karne rywali. Między innymi w 43. min ponownie w znakomitej sytuacji znalazł się Cabezali, który dośrodkował na pole karne, gdzie czekał na piłkę Gjersten, któremu przeszkodził w zdobyciu gola Paluszek.

Po przerwie obie drużyny zaatakowały, próbowały stworzyć groźne sytuacje, ale bramkarze nie dali się zaskoczyć. Górnik dopiero po godzinie gry, w 63. min oddał pierwszy celny strzał, próbował zmienić wynik Jesus Jimenez, ale Kamiński czekał na swoim miejscu. Podobnie było w 65. min, kiedy płocki bramkarz ponownie zatrzymał Hiszpana.

W 68. min wreszcie padł gol. Po akcji Gjertsena piłka trafiła pod nogi Mateusza Szwocha, który uruchomił Huberta Adamczyka, a ten technicznym strzałem posłał futbolówkę w okienko.

Niewiele brakowało, a w 71. min. Górnik doprowadziłby do wyrównania. Po podaniu Filipa Bainovica technicznym strzałem na bramkę popisał się Jimenez. Kamiński nie dał się zaskoczyć.

W 80. min Mateusz Szwoch został sfaulowany na linii pola karnego przez Daniela Ściślaka. Po długiej dyskusji z sędziami VAR, zamiast rzutu wolnego sprzed linii pola karnego, arbiter Dominik Sulikowski podyktował rzut karny. Egzekutorem był Dominik Furman, który mógł sobie zrobić prezent na 28. urodziny. Strzelił lekko, technicznie, podcinką, ale przedobrzył, Martin Chudy nie miał najmniejszego problemu, by z łatwością złapać piłkę.

Wisła wygrała drugi mecz z rzędu na swoim boisku, jest pewna utrzymania w ekstraklasie, a bramkarz Krzysztof Kamiński po raz trzeci z rzędu schodził z boiska z czystym kontem.

Arka następny sezon spędzi na zapleczu najwyższej klasy rozgrywkowej.

Wisła Płock - Górnik Zabrze 1:0 (0:0).

Bramka: 1:0 Hubert Adamczyk (67).

Reklama

Żółte kartki - Wisła Płock: Cezary Stefańczyk, Mateusz Szwoch, Dawid Kocyła. Górnik Zabrze: Filip Bainovic, Erik Janza.

Sędzia: Dominik Sulikowski (Gdańsk). Widzów 657.

Wisła Płock: Krzysztof Kamiński - Cezary Stefańczyk, Alan Uryga, Michał Marcjanik, Angel Garcia Cabezali - Giorgi Merebaszwili (57. Piotr Tomasik), Dominik Furman, Hubert Adamczyk, Mateusz Szwoch, Torgil Gjertsen (83. Dawid Kocyła) - Cillian Sheridan (76. Karol Angielski).

Górnik Zabrze: Martin Chudy - Paweł Bochniewicz, Aleksander Paluszek (55. Igor Angulo), Przemysław Wiśniewski - Erik Jirka, Stavros Vassilantonopoulos, Roman Prochazka (55. Filip Bainovic), Daniel Ściślak (82. Piotr Krawczyk) - Georgios Giakoumakis, Erik Janza, Jesus Jimenez.