Najbliższy sezon - z powodu wymuszonych lub już wcześniej planowanych zmian - będzie pod wieloma względami wyjątkowy.

Reklama

Po raz ostatni (o ile w przyszłości znów nie będzie reformy) w ekstraklasie wystąpi 16 drużyn. Od sezonu 2021/22 w rozgrywkach uczestniczyć będzie już 18 zespołów. W związku z tym po zakończeniu najbliższej edycji spadnie tylko jeden zespół, a z pierwszej ligi awansują trzy.

Z uwagi na krótszy niż zwykle sezon, na co wpływ miało przedłużenie rozgrywek 2019/20 z powodu pandemii koronawirusa, odbędzie się tylko 30, a nie - jak dotychczas - 37 kolejek. W przeciwieństwie do ostatnich lat nie będzie fazy finałowej, z podziałem na grupy mistrzowską i spadkową.

W tym roku piłkarze ekstraklasy mają grać do 19-20 grudnia, gdy odbędzie się 14. kolejka. Sezon po zimowej przerwie zostanie wznowiony 6 lutego - wówczas zostanie rozegrana 15. kolejka, czyli teoretycznie ostatnia rundy... jesiennej. Sezon ma się zakończyć 16 maja 2021.

Zarząd PZPN zdecydował niedawno, że w edycji 2020/21 w rozgrywkach ekstraklasy, 1. ligi, 2. ligi oraz Pucharu Polski drużyny będą mogły dokonywać pięciu zmian. Jednak w trakcie nie więcej niż trzech przerw w grze oraz w przerwie między pierwszą i drugą połową.

Jeszcze kilka miesięcy temu pojawiały się obawy, że z powodu pandemii niektóry kluby mogą mieć problemy z przetrwaniem. Dokończenie sezonu i związane z tym wypłaty z tytułu praw telewizyjnych, a także pomoc finansowa - zwłaszcza ze strony PZPN - sprawiły, że obecnie nie ma takiego zagrożenia.

Poza tym w trakcie sezonu pozwolono najpierw zapełniać trybuny w 25 procentach, a później już w połowie, więc kluby zyskały możliwość zarabiania na biletach i karnetach.

Prezes PZPN Zbigniew Boniek już w maju w rozmowie z PAP nadmienił, że kluby być może nie odczują tak bardzo skutków pandemii. Prawdę mówiąc, gdybym chciał komuś głębiej zajrzeć do kieszeni, to niektórzy na tym koronawirusie wcale tak dużo nie stracili. Przecież obniżyli pensje piłkarzom, zmniejszyli wydatki, dostaną pomoc z tarczy PZPN-owskiej oraz państwowej. Tak naprawdę niewiele klubów w Polsce zarabia na dniu meczowym – przypomniał Boniek.

W lipcu zarząd PZPN zatwierdził kolejny element ogłoszonego wcześniej "Pakietu pomocowego dla polskiej piłki". Potwierdzono, że łączna wysokość wsparcia finansowego dla klubów czterech najwyższych klas w sezonie 2020/21 wyniesie około 50 milionów złotych, z czego do drużyn ekstraklasy trafi ok. 30 mln. Dla każdego z 16 klubów tej ligi to wsparcie w wysokości 1,843 mln zł.

Z kolei władze Ekstraklasy SA, spółki prowadzącej rozgrywki najwyższej ligi, zdecydowały, że w sezonie 2020/21 wśród 16 klubów ponownie podzielona zostanie kwota 225 milionów złotych. To suma z wpływów ze sprzedaży scentralizowanych praw mediowych i marketingowych.

Ponadto wypłacone zostanie także wsparcie wartości 750 tys. złotych dla drużyny, która spadnie do 1. ligi. W nadchodzącym sezonie ESA zamierza też przekazać 17 mln zł na szkolenie młodych piłkarskich talentów, z czego ok. 5,6 mln zł trafi do klubów w ramach programu Pro Junior System.

Dodatkowo ustalono, że spółka dofinansuje testy na obecność koronawirusa, przekazując na ten cel 1,6 mln zł, czyli po 100 tys. złotych na klub.

Nic więc dziwnego, że kibice drużyn mogą z większym optymizmem patrzeć w przyszłość. Potwierdzeniem są dokonywane latem transfery, wśród których szczególną uwagę zwraca powrót do Polski dawnych - uznanych lub wschodzących - gwiazd ekstraklasy.

Reklama

Broniącą tytułu Legię wzmocnili m.in. Artur Boruc i Bartosz Kapustka. Pierwszy wraca do Warszawy po 15 latach. Ostatnio był bramkarzem AFC Bournemouth, a w Legii zastąpi sprzedanego do AS Monaco Radosława Majeckiego.

Kapustka w 2016 roku pokazał się z dobrej strony na Euro we Francji, gdzie Polska dotarła do ćwierćfinału. Komplementowany piłkarz przeszedł wówczas z Cracovii do Leicester City, gdzie jednak nie zrobił furory. Był wypożyczany do niemieckiego Freiburga i drugoligowego belgijskiego Oud-Heverlee Leuven. Miał też problemy zdrowotne.

Pogoń Szczecin wzmocnił były piłkarz Legii, przez ostatni rok grający w Rosji (Ural Jekaterynburg) - Michał Kucharczyk.

Jego niedawny klubowy kolega w rosyjskim zespole, obrońca Maciej Wilusz przeszedł do Rakowa Częstochowa, a doświadczony pomocnik Waldemar Sobota wrócił po siedmiu latach do Śląska Wrocław. Natomiast Piast Gliwice wypożyczył z Łudogorca Razgrad napastnika Jakuba Świerczoka.

Nie brakowało też ciekawych transferów zagranicznych. Np. Wisła Kraków sięgnęła po występującego w ataku 69-krotnego reprezentacji Czarnogóry Fatosa Beciraja, a dużym wzmocnieniem powinien okazać się też austriacki pomocnik Stefan Savic, który ostatnie trzy lata był czołowym piłkarzem słoweńskiej drużyny NK Olimpija Lublana.

Do Pogoni, oprócz Kucharczyka, trafił m.in. Austriak o polskich korzeniach Alexander Gorgon, który ostatnie cztery lata grał z powodzeniem w chorwackim NHK Rijeka.

Z kolei gwiazdą Cracovii może zostać Rivaldinho, syn słynnego brazylijskiego piłkarza – Rivaldo. 25-letni napastnik ostatnio grał w rumuńskim Viitorulu Konstanca.

Raków sprowadził m.in. młodzieżowego reprezentanta Grecji Giannisa Papanikolau, zaś do Górnika Zabrze przeszedł Austriak Alex Sobczyk, ostatnio napastnik Spartaka Trnawa.

Lecha wzmocnił znany z występów w FC Nuernberg Szwed Mikael Ishak, który ma wypełnić lukę królu strzelców ostatniego sezonu Christianie Gytkjaerze, który po wygaśnięciu kontraktu przeszedł do włoskiej Monzy.

Oprócz skutecznego Duńczyka kibice nie zobaczą na polskich boiskach również Jorge Felixa, uznanego najlepszym piłkarzem minionych rozgrywek ekstraklasy. Hiszpan wybrał ofertę tureckiego Sivassporu. Z Górnika Zabrze odszedł zaś doświadczony napastnik Igor Angulo. 36-letni Hiszpan przeniósł się do indyjskiego FC Goa.

Odejście Gytkjaera (24 gole), Felixa i Angulo (po 16) oznacza, że w nowym sezonie nie wystąpi w Polsce żaden z trzech najlepszych strzelców minionych rozgrywek.

Z trójki beniaminków: Stal Mielec, Podbeskidzie Bielsko-Biała i Warta Poznań, która awansowała po barażach - zdecydowanie najwięcej działo się w pierwszym z nich.

Przed startem przygotowań do sezonu okazało się, że dotychczasowy trener Dariusz Marzec nie porozumiał się z władzami klubu w sprawie dalszej pracy. Zastąpił go Dariusz Skrzypczak, który tym samym rozpocznie pierwszą samodzielną pracę szkoleniową w Polsce.

Z mieleckiej drużyny odeszli m.in. Michał Żyro (do Piasta) i Bartosz Nowak (do Górnika) - obaj mieli wiosną ogromny udział w powrocie dwukrotnego mistrza Polski do ekstraklasy po 24 latach. Teraz o sile Stali ma stanowić np. znany z mocnych strzałów z rzutów wolnych Fin Petteri Forsell, którego gole nie uchroniły jednak przed spadkiem w lipcu Korony Kielce, a rok wcześniej Miedzi Legnica.

Tradycyjnie już ekstraklasę opuszczają młodzi, wyróżniający się piłkarze. Jeden z najlepszych skrzydłowych ligi, najszybszy w ekstraklasie (w jednym z meczów 35,22 km/h) Przemysław Płacheta przeszedł za ok. 2,5 mln euro ze Śląska do Norwich City, spadkowicza z Premier League. Z kolei 18-letni napastnik Zagłębia Lubin Bartosz Białek (9 goli w 19 meczach poprzedniego sezonu) ma trafić do VfL Wolfsburg za ok. 5 mln euro.

Nie wszystkie drużyny rozpoczną sezon z takim samym dorobkiem. Cracovię - triumfatora Pucharu Polski - ukarano pięcioma ujemnymi punktami i grzywną w wysokości miliona złotych za czyny korupcyjne w sezonie 2003/04. Komisja Dyscyplinarna PZPN po rozpoznaniu sprawy postanowiła uwzględnić wniosek "Pasów" o dobrowolne poddanie się karze.

Końcówka poprzedniego sezonu, wznowionego pod koniec maja po przymusowej przerwie, przebiegła bardzo sprawnie. Gorzej było latem. O przypadkach COVID-19 informowano w Pogoni, Wiśle Płock, Lechii Gdańsk, Śląsku czy Legii, która nie rozegrała spotkania o Superpuchar z Cracovią.

Warszawski zespół zdołał jednak zagrać pierwszy mecz w europejskich pucharach. We wtorkowy wieczór pokonał u siebie w 1. rundzie kwalifikacji Ligi Mistrzów północnoirlandzki Linfield FC 1:0. W trzech pierwszych rundach nie ma meczów rewanżowych, a gospodarz jest wyłaniany w drodze losowania. W kolejnej fazie Legia również zagra przy Łazienkowskiej.

W minionym tygodniu, w wyniku wspólnej inicjatywy PZPN i Ministerstwa Zdrowia, doszło do roboczego spotkania, w którym udział wziął również Główny Inspektor Sanitarny. Poruszono m.in. kwestię usprawnienia postępowań w przypadku wykrycia zakażeń koronawirusem w klubach, a przede wszystkim ujednolicenie decyzji podejmowanych w tym zakresie. Rozmawiano również o procedurze – na wypadek stwierdzenia zakażenia koronawirusem – która miałaby na celu skuteczne izolowanie zakażonych osób, bez wpływu na dezorganizację rozgrywek.

A te mają się rozpocząć w piątek o godz. 18 meczem KGHM Zagłębia Lubin z wicemistrzem kraju Lechem Poznań.