Po 14 kolejkach tego sezonu zespół prowadzony przez trenera Marka Papszuna ma punkt straty punktu do prowadzącej Legii Warszawa. Częstochowianie strzelili 27 goli, najwięcej w lidze.

Reklama

"Po jesiennej części rozgrywek jestem zadowolony, staram się jednak myśleć o tabeli po zakończeniu sezonu. Te pierwsze miesiące na pewno były bardzo udane, choć pewnie z perspektywy czasu można się zastanowić, czy po drodze nie zgubiliśmy kilku punktów" - dodał prezes.

Jego zdaniem obecna drużyna Rakowa jest lepsza od tej z poprzedniego sezonu, kiedy - jako beniaminek - zakończyła rywalizację na 11. miejscu.

"Pracował przy budowie tego zespołu sztab ludzi. Te działania trwają, zobaczymy, czy i jakie wzmocnienia się pojawią. Na pewno zależy nam na maksymalnym utrzymaniu tych zawodników, którzy stanowią o sile Rakowa" – wyjaśnił Cygan.

Częstochowski klub powstał w marcu 1921 roku, najlepszym dotychczas wynikiem w najwyższej klasie rozgrywkowej jest ósme miejsce w sezonie 1995/96.

"Chcielibyśmy na stulecie klubu zrobić historyczny wynik, czyli zająć miejsce powyżej ósmego. Na razie jesteśmy na dobrej drodze, żeby to zrealizować. Wiadomo, że w miarę powiększania się zdobyczy punktowej apetyty rosną. Nie możemy się jednak zdekoncentrować, tylko robić swoje" – powiedział prezes.

Głównym sponsorem klubu jest firma x-kom, działająca w branży komputerowej, powszechnie uznawanej za dobrze sobie radzącą nawet w czasie pandemii.

"Nie komentuję sytuacji finansowej sponsora. Jeśli dobrze mu się wiedzie, to się cieszę, podobnie, jak z każdego uratowanego biznesu w tych trudnych czasach. Wiem bowiem doskonale, jak trudno jest dziś funkcjonować" - wspomniał Cygan.

Ekipa trenera Papszuna ma w styczniu szlifować formę podczas 12-dniowego zgrupowania w Turcji. Ten kierunek wybrały też i trzy inne ekstraklasowe zespoły: Piast Gliwice, Stal Mielec i Jagiellonia Białystok.

"Taki jest plan, oczywiście, jeśli nic się nie zmieni. Jak wszyscy wiemy sytuacja epidemiczna jest bardzo dynamiczna" – dodał.

Wszyscy piłkarze dostali zgodę na wyjazd do domów na świąteczno-noworoczną przerwę po wcześniejszym sprawdzeniu, jak będą wyglądały możliwości powrotu do Polski zagranicznych graczy.

Drużyna spod Jasnej Góry zadaje w obecnych rozgrywkach kłam obiegowej tezie, że drugi sezon dla beniaminka jest trudniejszy.

"Czasem w futbolu za dużą wagę przywiązuje się do przesądów. Rok temu słyszeliśmy, że ciężko się nam będzie utrzymać, teraz, że to sezon weryfikacji. Spokojnie, róbmy swoje, 22 facetów na boisku niech rozstrzygnie, kto jest lepszy" - wspomniał szef Rakowa.

Nie ukrywał, że obecne miejsce zespołu w tabeli jest dla niego pozytywnym zaskoczeniem, choć zaznaczył, że to konsekwencja podjętych w klubie działań.

"Myślę, że obecnie najważniejsze są życzenia zdrowia dla wszystkich. Jeśli dołożymy do tego cierpliwość, wytrwałość i ambicję, to żadna przeszkoda nie będzie nam straszna" - zapewnił.

Raków od momentu awansu do elity podejmuje ligowych rywali w Bełchatowie z racji modernizacji częstochowskiego stadionu.

"Wszyscy czekamy na powrót do macierzystego miasta. Prace związane z płytą boiska są na ukończeniu. Mamy zapewnienie ze strony inwestora, jak będą wyglądać dalsze działania. Marzec to czas, w którym chcielibyśmy już zagrać w Częstochowie. Po drodze jest kilka niezależnych od nas czynników, jak choćby COVID-19 czy pogoda, które mogą wpłynąć na tempo prac" – zaznaczył.

Jak podkreślił, powrót na własny stadion, przy dobrym wyniku sportowym i na okrągłe "urodziny" klubu, będzie dużym wydarzeniem dla kibiców Rakowa.