Drużyna Marka Papszuna była faworytem rozgrywanego w Bełchatowie spotkania. W tabeli była o trzy miejsca wyżej, a do tego w tym sezonie już dwukrotnie – w rozgrywkach ekstraklasy i Pucharu Polski – wygrała z Górnikiem.

Reklama

W sobotę jednak w pierwszej fazie meczu niewiele zabrakło, by bramce Rakowa poważnie zagroził Krzysztof Kubica. Pomocnik Górnika w polu karnym rywala nie przejął jednak piłki zagranej z głębi pola przez Hiszpana Jesusa Jimeneza. Kilka minut później przy próbie przelobowania słowackiego bramkarza zespołu z Częstochowy niewiele pomylił się Ghańczyk Richmond Boakye.

Później zabrzanie skupiali się już jedynie na bronieniu dostępu do swojej bramki. Inicjatywę przejęli bowiem gracze Rakowa, ale w ataku brakowało im konkretów. Niewiele korzyści przyniosły im też rzuty różne, których przed przerwą wykonywali aż dziesięć. Niezłą akcję stworzyli dopiero w 27. minucie, lecz strzał Marcina Cebuli nie sprawił problemów Martinowi Chudemu. Słowacki bramkarz złapał też piłkę po uderzeniu Hiszpana Ivana Lopeza w środek bramki, a strzał Patryka Kuna pod koniec pierwszej połowy zatrzymał Aleksander Paluszek.

Nieskuteczni goście

Po zmianie stron podopieczni Marcina Brosza nieco częściej gościli pod bramką Rakowa, lecz w ich akcjach również brakowało wykończenia. Za to w polu karnym gości niebezpiecznie zrobiło się w 63. minucie, kiedy do wybitej piłki doszedł Lopez, ale jego strzał zatrzymał jeden z obrońców Górnika. Hiszpan zmusił też Chudego do interwencji w 74. minucie.

Trzy minuty później bardzo dobrą okazję do zdobycia gola stworzyli górnicy. Po zagraniu Erika Janzy groźnie strzelał inny rezerwowy Bartosz Nowak. Dominik Holec wybił jednak piłkę na rzut rożny. Końcówka należała do Rakowa. Blisko powodzenia był m.in. Jakub Arak, który niewiele pomylił się w 86. minucie. Po chwili 25-letni napastnik, będąc tuż przed linią bramkową, nie skorzystał też z podania Lopeza. Hiszpan sam mógł rozstrzygnąć losy spotkania, lecz w doliczonym czasie gry świetną interwencją swój zespół przed stratą gola uratował bramkarz Górnika.

Jubileusz Rakowa

Meczem z Górnikiem klub z Częstochowy uczcił obchodzone w tym roku 100-lecie istnienia. Było wiele nawiązań do tamtego okresu, m.in. pamiątkową fotografię drużyny Rakowa zrobiono zabytkowym aparatem fotograficznym, piłkarze gospodarzy grali też w zielono-czarnych strojach stylizowanych na czasy z początku działalności klubu.

Raków Częstochowa - Górnik Zabrze 0:0.

Żółte kartki - Górnik Zabrze: Adrian Gryszkiewicz, Giannis Massouras.

Sędzia: Damian Kos (Gdańsk). Mecz bez udziału publiczności.

Raków Częstochowa: Dominik Holec - Kamil Piątkowski, Andrzej Niewulis, Zoran Arsenic - Fran Tudor (82. Mateusz Wdowiak), Igor Sapała, Petr Schwarz, Patryk Kun - Marcin Cebula (65. David Tijanic), Vladislavs Gutkovskis (75. Jakub Arak), Ivan Lopez Alvarez.

Górnik Zabrze: Martin Chudy - Przemysław Wiśniewski, Aleksander Paluszek, Adrian Gryszkiewicz - Giannis Massouras (75. Bartosz Nowak), Roman Prochazka, Jesus Jimenez, Krzysztof Kubica, Michał Rostkowski (46. Erik Janza) - Piotr Krawczyk (46. Alasana Manneh), Richmond Boakye.