Reklama

Większość rozstrzygnięć już zapadła i przed ostatnią kolejką jedyne niewiadome dotyczą kolejności na podium: Raków przed Pogonią czy też na odwrót. Częstochowianie zmierzą się na własnym boisku z Lechią Gdańsk i jeśli nie przegrają, to na pewno przypadnie im tytuł wicemistrzów kraju. Dla niektórych piłkarzy może to być ostatni występ w barwach „Czerwono-Niebieskich”.

Raków celuje w srebro

Po dość pechowej porażce z Zagłębiem w Lubinie, gdzie Raków stracił bramkę z rzutu karnego w 5. minucie czasu doliczonego przez arbitra, częstochowianie ostatecznie stracili szanse na zdobycie tytułu mistrzów Polski. Co więcej, ta przegrana sprawiła, że wciąż muszą walczyć o utrzymanie drugiej lokaty z Pogonią. W poprzednim sezonie te dwie drużyny zmierzyły się ostatniej kolejce w Szczecinie, gdzie Raków wygrał 3:1, ale wtedy częstochowianie mieli już zapewnione drugie miejsce, za Legią Warszawa. Teraz potrzebują chociaż punktu z Lechią Gdańsk, bo trudno się spodziewać, by Pogoń nie wygrała z Bruk-Betem Termalicą Nieciecza.

Reklama

W Częstochowie nikt nie liczy na ulgową taryfę ze strony gdańszczan i wszyscy nastawiają się na trudny, zacięty mecz. Trener Marek Papszun stawia sprawę jasno: Liczymy na srebro i dlatego pracujemy na pełnych obrotach. Chcemy ten sezon, jakże dla nas udany, zakończyć zwycięstwem. Wierzę, że zagramy przeciwko Lechii dobry mecz i zrewanżujemy się za porażkę w Gdańsku. Jesteśmy to winni naszym kibicom.

Reklama

Ostatni w tym sezonie przeciwnik Rakowa, czyli Lechia Gdańsk, przed tygodniem zremisował u siebie 0:0 z... Pogonią, dzięki czemu zagwarantował sobie prawo gry w eliminacjach Ligi Konferencji Europy, a szczecinianie podtrzymali nadzieje na wicemistrzostwo. Lechia na poziomie ekstraklasy grała w Częstochowie tylko raz – jesienią 1995 roku i wtedy Raków wygrał z nią 4:0. Potem były jeszcze dwa pojedynki na drugim poziomie rozgrywkowym w roku 1999 (3:0 dla Rakowa i 1:1) oraz półfinał Pucharu Polski w 2019 (1:0 dla Lechii), zaś w latach 2019-2021 Raków w ekstraklasie podejmował gości z Gdańska w Bełchatowie, gdzie padły wyniki 2:1 i 0:1. W grudniu ubiegłego roku Lechia u siebie wygrała z Rakowem 3:1, chociaż do przerwy prowadzili goście. Na siedem pojedynków w ekstraklasie czterokrotnie górą był Raków, a trzy razy Lechia. W II lidze na 18 spotkań, 8 wygrali częstochowianie, 5 gdańszczanie, a 5 razy padały remisy.

Lopez walczy o koronę króla strzelców

Zagłębie Lubin nie tylko pozbawiło podopiecznych Papszuna szans na mistrzostwo kraju, ale też przerwało świetną passę Rakowa, które rozegrało 17 kolejnych spotkań bez porażki (14 w ekstraklasie i 3 w Pucharze Polski). Poprzednia porażka przytrafiła się częstochowianom 15 grudnia, kiedy to przegrali na własnym boisku z Górnikiem Zabrze 1:2.

W Lubinie spory wpływ na wynik miała absencja dwóch podstawowych zawodników środka pola: Giannisa Papanikolaou i Bena Ledermana. Pierwszy z nich musiał odpokutować żółte kartki i zapewne w sobotę zagra przeciwko Lechii. Drugiego z kolei w ostatniej chwili wyeliminowała kontuzja i chociaż jest już zdolny do gry, to raczej trener Papszun pozwoli mu tym razem odpocząć. Tym bardziej, że Lederman, podobnie jak bramkarz Kacper Trelowski i inny z pomocników Wiktor Długosz, znalazł się w gronie powołanych przez Macieja Stolarczyka do reprezentacji U-21 na mecze z San Marino i Niemcami (w ramach eliminacji na młodzieżowe mistrzostwa Europy).

W miejsce Ledermana u boku Papanikolaou może więc wystąpić Szymon Czyż, który ostatnio nie grał zbyt wiele. Poza tym trudno spodziewać się większych zmian w składzie. W bramce zagra zapewne Vladan Kovacevic, w obronie Fran Tudor, Tomas Petrasek i Zoran Arsenic, w roli wahadłowych – z prawej strony Fabio Sturgeon, Deian Sorescu lub Długosz, a z lewej Patryk Kun, zaś z przodu Mateusz Wdowiak, Ivi Lopez oraz Vladislavs Gutkovskis.

Duże nadzieje kibice wiążą oczywiście z występem Hiszpana, który ma szanse na tytuł króla strzelców, ale w dwóch majowych meczach ekstraklasy gola nie zdobył. Na razie ma na koncie 18 trafień, podobnie jak Mikael Ishak z Lecha Poznań.

Niedosyt w Częstochowie

Jeśli Raków przynajmniej zremisuje z Lechią, to na pewno powtórzy sukces z ubiegłego roku, kiedy to zdobył Puchar Polski i wicemistrzostwo kraju. W tym roku mogło być jeszcze lepiej, bo na trzy kolejki przed końcem sezonu, to częstochowianie byli liderami, ale remis z Cracovią (przy jednoczesnej wygranej Lecha z Piastem Gliwice) zmienił sytuację, a porażka w Lubinie ostatecznie wyjaśniła kwestię mistrzostwa. W Rakowie pozostaje więc pewien niedosyt, bo „podwójna korona” była blisko, ale docenia się też fakt, że po roku „Czerwono-Niebiescy” znowu są w krajowej czołówce.

Jeszcze nie wiadomo jakie zmiany nastąpią w kadrze Rakowa. Prawie wszyscy podstawowi zawodnicy mają ważne kontrakty, ale mogą też otrzymać ciekawe propozycje z innych klubów. Trener Papszun bierze pod uwagę różne warianty: Koniec sezonu oznacza, że nadchodzi czas pożegnań i transferów. Jeśli chodzi o naszą drużynę, to szukamy zawodników na wszystkie pozycje. Z drugiej strony nie wiemy, jakie oferty będą mieli nasi gracze i czy z tych ofert klub skorzysta.

Wiadomo, że po zakończeniu rozgrywek większość zawodników, poza kadrowiczami, uda się na zasłużone urlopy, a powrót do treningów jest zaplanowany na 14 czerwca. Potem częstochowianie udadzą się na dwunastodniowe zgrupowanie, a 9 lipca rozegrają z Lechem mecz o Superpuchar. Tydzień później wznowi rozgrywki ekstraklasa.

Na razie jednak piłkarze Rakowa chcą pokonać Lechię, a w sobotni wieczór świętować swoje sukcesy wraz z kibicami. Po meczu z Lechią, niezależnie od wyniku, ok. godz. 21, zaplanowany jest przejazd „Czerwono-Niebieskich” otwartym autokarem aleją Najświętszej Maryi Panny (od placu Ignacego Daszyńskiego), a potem feta w centrum miasta – przed ratuszem na placu Władysława Biegańskiego.