Nie tak wyobrażali sobie włodarze Miedzi powrót po trzech latach do ekstraklasy. Legniczanie zaczęli sezon od remisu z Radomiakiem Radom, ale później przegrali cztery mecze z rzędu i z zaledwie jednym oczkiem zajmują ostatnie miejsce w tabeli. Jakby tego było mało w tych pięciu rozegranych spotkaniach (mecz z Lechem Poznań został przełożony) trener Łobodziński uzbierał cztery żółte kartki i w sobotę usiądzie na trybunach.
Szkoleniowiec w rozmowie z klubowymi mediami pomimo kłopotów zapowiedział, że liczy na przełamanie a pomóc w tym mają m.in. kibice.
– dodał.
Lechia też nie może uznać początek sezonu za udany, bo po czterech rozegranych spotkaniach ma tylko trzy punkty i zajmuje 16. miejsce. Oba kluby mają taki sam stosunek bramkowy: po cztery gole zdobyte i po dziesięć straconych.
Łobodziński stwierdził, że aktualne miejsce zespołu z Gdańska w żaden sposób nie oddaje jego potencjału i może być bardzo mylne.
– ocenił.
Na poziomie ekstraklasy Miedź z Lechią grała do tej pory zaledwie dwa razy i jeszcze nie zdobyła gola. Najpierw w Gdańsku lepsi byli biało-zieloni wygrywając 2:0, a w rewanżu padł bezbramkowy remis. Łobodziński przyznał, że dobrze przeanalizował grę rywali, zna ich słabe strony obrony i liczy, iż jego podopieczni to wykorzystają.
– zapowiedział.
Początek meczu Miedź – Lechia w sobotę o godz. 15.