Nie tak wyobrażali sobie włodarze Miedzi powrót po trzech latach do ekstraklasy. Legniczanie zaczęli sezon od remisu z Radomiakiem Radom, ale później przegrali cztery mecze z rzędu i z zaledwie jednym oczkiem zajmują ostatnie miejsce w tabeli. Jakby tego było mało w tych pięciu rozegranych spotkaniach (mecz z Lechem Poznań został przełożony) trener Łobodziński uzbierał cztery żółte kartki i w sobotę usiądzie na trybunach.
Szkoleniowiec w rozmowie z klubowymi mediami pomimo kłopotów zapowiedział, że liczy na przełamanie a pomóc w tym mają m.in. kibice.
– dodał.
Lechia też nie może uznać początek sezonu za udany, bo po czterech rozegranych spotkaniach ma tylko trzy punkty i zajmuje 16. miejsce. Oba kluby mają taki sam stosunek bramkowy: po cztery gole zdobyte i po dziesięć straconych.
Łobodziński stwierdził, że aktualne miejsce zespołu z Gdańska w żaden sposób nie oddaje jego potencjału i może być bardzo mylne.
– ocenił.
Na poziomie ekstraklasy Miedź z Lechią grała do tej pory zaledwie dwa razy i jeszcze nie zdobyła gola. Najpierw w Gdańsku lepsi byli biało-zieloni wygrywając 2:0, a w rewanżu padł bezbramkowy remis. Łobodziński przyznał, że dobrze przeanalizował grę rywali, zna ich słabe strony obrony i liczy, iż jego podopieczni to wykorzystają.
– zapowiedział.
Początek meczu Miedź – Lechia w sobotę o godz. 15.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.