Dziennik Gazeta Prawana logo

We Wrocławiu nudy nie było. Cztery gole i mnóstwo emocji [WIDEO]

23 października 2022, 19:16
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Zawodnik Śląska Wrocław Matias Nahuel Leiva (P) i Martin Pospisil (L) z Jagiellonii Białystok podczas meczu 14. kolejki piłkarskiej Ekstraklasy
<p>Zawodnik Śląska Wrocław Matias Nahuel Leiva (P) i Martin Pospisil (L) z Jagiellonii Białystok podczas meczu 14. kolejki piłkarskiej Ekstraklasy</p>/PAP
Mecz od początku był toczony w szybkim tempie i mógł się podobać. Jagiellonia grania nieco cofnięta, ale nie broniła się całym zespołem, też starała się podchodzić pressingiem i starała rozgrywać ataki, a nie tylko kopać piłkę do przodu. Śląsk miał przewagę, częściej gościł pod polem karnym rywali, ale w samej szesnastce było już znacznie gorzej.

Bardzo widoczny był John Yeboah, który co chwilę nękał obronę gości, ale okazje na gola miał Erik Exposito. Za pierwszym po strzale Hiszpana świetną paradą popisał się Zlatan Alomerovic, a za drugim piłka przeleciała o centymetry obok bramki.

Wydawało się, że jeżeli ktoś strzeli gola, będzie to Śląsk. Wówczas fatalny błąd popełnił Victor Garcia, który tak podawał do Nahuela Leivy, że piłkę przejął Marc Gual. Napastnik Jagiellonii był sam, ale zdołał najpierw przepchnąć Leivę, później "zakręcić" Konradem Poprawą i mierzonym strzałem z pola karnego skierować piłkę do siatki.

Gol niewiele zmienił w obrazie gry. Śląsk nadal nacierał, miał przewagę, ale brakowało akcjom gospodarzy skutecznego wykończenia. Kiedy wydawało się, że już nic się nie zmieni, w pierwszej połowie w ostatniej akcji przed przerwą Piotr Samiec-Talar świetnie zagrał do Petra Schwarza, który uderzył pod poprzeczkę i było 1:1.

Druga połowa mogła, a nawet powinna zacząć się od gola dla Śląska. Po kontrataku Yeboah zdecydował się na strzał i piłka minęła bramkę, a powinien dograć do nadbiegającego i mającego pustą bramkę Samca-Talara.

Obraz gry po przerwie się zmienił, bo Jagiellonia równie często gościła pod bramką rywali, co gospodarze. Mniej było gry w środkowej strefie i akcje szybko przenosiły się z jednego pola karnego pod drugie.

Śląsk miał teraz więcej miejsca na swoje ataki i po jednym z nich wywalczył rzut wolny w pobliżu pola karnego. Do dośrodkowania Patricka Olsena najwyżej wyskoczył Daniel Gretarsson i zgrał głową piłkę do Samca-Talara, a ten z bliska trafił do siatki.

Gospodarze prowadzili tylko osiem minut. Doskonałym podaniem za plecy obrońców Śląska popisał się Nene, Garcia złamał linię spalonego i Jakub Lewicki znalazł się sam przed Rafałem Leszczyńskim. Młodzieżowiec gości technicznie przerzucił piłkę nad bramkarzem wrocławian i było 2:2.

Gol sprawił, że ponownie inicjatywę i przewagę osiągnął Śląsk. Akcje wrocławian wyglądały dobrze, ale tylko do pola karnego, gdzie rozbijali się o mur obrońców gości. Przewaga zespołu trenera Ivana Djurdjevica jeszcze bardziej wzrosła po drugiej żółtej i w konsekwencji czerwonej kartce dla Nene. Gra przeniosła się zupełnie na połowę gości, którzy jednak nie tylko się bronili, ale wyprowadzali też kontry.

Bohaterem Wrocławia mógł zostać Yeboah, ale Alomerovic zatrzymał strzał Niemca, a dobitka była niecelna i mecz zakończył się remisem 2:2.

Śląsk Wrocław - Jagiellonia Białystok 2:2 (1:1)
Bramki: 0:1 Marc Gual (24), 1:1 Petr Schwarz (45+2), 2:1 Piotr Samiec-Talar (58), 2:2 Jakub Lewicki (66)
Żółta kartka - Śląsk Wrocław: Petr Schwarz. Jagiellonia Białystok: Nene, Mateusz Kowalski, Bogdan Tiru. Czerwona kartka za drugą żółtą - Jagiellonia Białystok: Nene (85)
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 7 870
Śląsk Wrocław: Rafał Leszczyński – Patryk Janasik, Konrad Poprawa, Daniel Gretarsson, Victor Garcia – Piotr Samiec-Talar (68. Dennis Jastrzembski), Patrick Olsen, Petr Schwarz, Nahuel Leiva, John Yeboah - Erik Exposito (68. Caye Quintana)
Jagiellonia Białystok: Zlatan Alomerovic - Bogdan Tiru (77. Mateusz Skrzypczak), Israel Puerto, Bojan Nastic - Tomas Prikryl (59. Wojciech Łaski), Martin Pospisil, Nene, Jakub Lewicki (88. Bartłomiej Wdowik) – Jesus Imaz, Mateusz Kowalski (59. Fiodor Cernych), Marc Gual (88. Andrzej Trubeha).

Autor: Mariusz Wiśniewski

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj