Dziennik Gazeta Prawana logo

Piast zainkasował cenne punkty. Miedź coraz bliżej spadku z Ekstraklasy [WIDEO]

19 marca 2023, 17:06
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Michael Kostka i Alexandros Katranis
Michael Kostka i Alexandros Katranis/PAP
Miedź Legnica szoruje po dnie ligowej tabeli. Po porażce z Piastem Gliwice wydaje się, że tylko cud może uratować ją przed spadkiem. Wygrana 1:0 pozwoliła podopiecznym Aleksandara Vukovicia awansować na 10. miejsce w Ekstraklasie. 

Przez pierwsze 23 minuty meczu Miedzi z Piastem gra toczyła się głównie w środku pola. Było dużo walki, ostrych starć, ale też dużo chaosu. Żadnej z drużyn nie udało się zdominować rywali i uzyskać przewagi. W tym okresie na uwagę zasługiwał jedynie strzał Chuki, ale Frantisek Plach nie dał się zaskoczyć.

Po tym okresie goście wywalczyli rzut wolny z lewej strony. Damian Kądzior dośrodkował na głowę Ariela Mosóra, a ten zgrał do środka, gdzie pierwszy do piłki dopadł Jorge Felix i strzałem z bliska nie dał szans Mateuszowi Abramowiczowi. Był to pierwszy celny strzał gości w tym spotkaniu.

Gol nie zmienił obrazu meczu. W dalszym ciągu gra toczyła się głównie w środku pola, gdzie zawodnicy nie oszczędzali nóg rywali, ale nie potrafili wypracować sytuacji bramkowej.

Miedź starała się szukać szans na wyrównanie dośrodkowaniami, ale nic z tego nie wynikało. Piast częściej rozgrywał akcje kombinacyjne, ale w tym wypadku brakowało dokładności.

Po przerwie spotkanie nabrało rumieńców. Najpierw Kamil Wilczek próbował zaskoczyć strzałem z pola karnego Mateusza Abramowicza, ale ten zachował czujność. W odpowiedzi głową uderzył Andrzej Niewulis i niewiele się pomylił. Minęło kilka minut i zaatakował Piast. Po ładnej akcji Kądzior uderzył pod poprzeczkę i bramkarz Miedzi znowu musiał ratować swój zespół. Minęła chwila i szansę mieli gospodarze, ale Newulis został w ostatniej chwili zablokowany przez Jakuba Czerwińskiego.

Z czasem zarysowała się przewaga gospodarzy i gra przesunęła się bliżej pola karnego Piasta. Po strzale Maxime Dominqueza z pola karnego wydawało się już, że piłka wpadnie do siatki, ale wylądowała jednak na słupku. Z czasem impet Miedzi zaczął gasnąć, ale jeszcze odżył po tym, jak czerwoną kartką został ukarany Patryk Dziczek. Pomocnik Piasta początkowo ujrzał żółty kartonik, ale po analizie wideo arbiter zmienił decyzję i wyrzucił zawodnika gości z boiska.

Do końca meczu pozostawało dziesięć minut plus to, co doliczył sędzia i przez ten okres gra toczyła się praktycznie tylko na połowie gości. Przyjezdni raz tylko wyszli z kontrą i mogli zdobyć gola, ale Kądzior nie zdołał wykończyć indywidualnej akcji. Miedź takiej okazji nie miała. Ataki gospodarzy sprowadzały się do wstrzeliwania piłki w pole karne rywali, co zaowocowało dwoma, czy trzema niegroźnymi uderzeniami głową na bramkę Placha.

Piast utrzymał prowadzenie do końca i odskoczył od strefy spadkowej na trzy punkty. Miedź natomiast ma już dziewięć "oczek" straty do miejsca dającego utrzymanie w ekstraklasie i już chyba tylko matematyczne szanse na pozostanie w najwyższej klasie rozgrywkowej.

Miedź Legnica – Piast Gliwice 0:1 (0:1)
Bramka: 0:1 Jorge Felix (23)
Żółta kartka – Miedź Legnica: Maxime Dominquez
Czerwona kartka - Piast Gliwice: Patryk Dziczek (80-faul)
Sędzia: Karol Arys (Szczecin)
Widzów: 3 848
Miedź Legnica: Mateusz Abramowicz - Nemanja Mijuskovic, Andrzej Niewulis (88. Szymon Matuszek), Jurich Carolina (78. Dawid Drachal) – Michael Kostka (70. Giannis Masouras), Kamil Drygas, Chuca, Maxime Dominquez, Santiago Naveda (46. Luciano Narsingh), Dimityr Wełkowski - Angelo Henriquez
Piast Gliwice: Frantisek Plach - Arkadiusz Pyrka (65. Jakub Holubek), Ariel Mosór, Jakub Czerwiński, Alexandros Katranis - Damian Kądzior (90. Tom Hateley), Patryk Dziczek, Michał Chrapek (90. Alex Sobczyk), Grzegorz Tomasiewicz (74. Michał Kaput), Jorge Felix (74. Michael Ameyaw) - Kamil Wilczek

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Michał Ignasiewicz
oprac. Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraMamed Ch. usłyszał wyrok. Były mistrz KSW skazany na więzienie »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj