Dziennik Gazeta Prawana logo

David Badia: Mamy bardzo dużo kontuzji, musimy łatać dziury

13 kwietnia 2023, 15:25
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Trener Lechii Gdańsk David Badia
David Badia/PAP
Piłkarze broniącej się przed spadkiem z ekstraklasy Lechii są zdegustowani swoją postawą w ostatnich spotkaniach. „Tak nie może wyglądać drużyna walcząca o życie” – przyznał przed sobotnim meczem u siebie z Pogonią Szczecin obrońca gdańszczan Rafał Pietrzak.

Lechię, która plasuje się w ekstraklasie na spadkowej 17. pozycji, prowadzi w tym sezonie już trzeci szkoleniowiec. 21 marca zespół przejął Hiszpan David Badia, pod którego wodzą gdańszczanie rozegrali dwa mecze z drużynami także zagrożonymi degradacją i wywalczyli w nich tylko punkt. U siebie zremisowali 0:0 ze Śląskiem Wrocław, natomiast w Białymstoku przegrali 0:1 z Jagiellonią.

Widzieliśmy co się stało w Białymstoku i wierzę, że mecz z Pogonią będzie wyglądał inaczej. Mieliśmy cztery dni na przygotowania, jestem przekonany, że zagramy zdecydowanie lepiej i agresywniej. Mam nadzieję, że zaprezentujemy się jak prawdziwy zespół, będziemy gotowi na walkę i zdobędziemy trzy punkty. Musimy strzelać gole, to jest nasz największy w tym momencie problem – powiedział w czwartek na konferencji prasowej w Gdańsku Badia.

W konfrontacji na własnym stadionie z czwartą w tabeli Pogonią Szczecin, która rozpocznie się w sobotę o godz. 20, w ekipie gospodarzy nie wystąpią kontuzjowani skrzydłowi Ilkay Durmus i Conrado. 1 października w pierwszym meczu pomiędzy tymi drużynami gdańszczanie przegrali na wyjeździe 1:2.

Mamy w zespole bardzo dużo kontuzji, musimy łatać dziury, które w ten sposób powstały. Marco Terrazzino i Kevin Friesenbichler to nie są typowi skrzydłowi, którzy zrobią akcję indywidualną i szarpną skrzydłem, ale musimy korzystać z tych zawodników, których mamy. Bierzemy pod uwagę możliwość zmiany ustawienia, dostosowujemy się również do rywala, jednak wszystkiego nie można zmienić – zauważył Hiszpan.

48-letni szkoleniowiec zdaje sobie sprawę, że ich najbliższy przeciwnik jest wyjątkowo ofensywnie nastawiony, a jego głównym atutem są dynamiczne skrzydła.

Analizowaliśmy Pogoń, wiemy jak gra i jakie ma walory, ale my też je posiadamy. Atak to jednak broń obosieczna. Jeśli szczecinianie wyjdą i zaatakują wyżej, to mogą mieć problemy z powrotem do obrony. Musimy za rywalami nadążać i też szybko przechodzić z ataku do obrony oraz odwrotnie – stwierdził.

Usatysfakcjonowani ze swoich wyników, a także postawy w ostatnich spotkaniach, nie są zawodnicy biało-zielonych.

Miałem rozmowę, mogę tak nazwać, rodzinną, po meczu z z Jagiellonią, i jeśli ludzie twierdzą, że na boisku nie widać, że walczymy o życie, to tak jest. Musimy zdać sobie sprawę, że tak nie może grać drużyna, która walczy o utrzymanie. Tak nie może wyglądać drużyna, która potrzebuje zwycięstw i punktów. Mamy teraz szansę zrewanżować się i znowu powiem, że będziemy walczyć i mam nadzieję, że zdobędziemy trzy punkty, bo innego wyjścia już nie ma. Nasza sytuacja nie jest trudna tylko bardzo trudna, a pomóc nam mogą tylko wygrane – skomentował Pietrzak.

Lewy defensor gdańskiego zespołu zgodził się również z opinią, że Lechia nie jest specjalnie przebojowa w ataku.

Z jednej strony taktyka trenera zakłada, że mamy nie pchać się tam, gdzie jest więcej zawodników rywali, ale na pewno również widać, że brakuje nam odwagi w grze ofensywnej. Lechia to jest ten sam zespół, który rok temu z powodzeniem walczył o europejskie puchary, jednak teraz brakuje nam głównie pewności siebie, która zmalała za sprawą ostatnich wyników. Musimy poprawić mental oraz wygrywać mecze i nie patrzeć, czy rywalizujemy z Pogonią, Legią czy Rakowem – podsumował Pietrzak.

Autor: Marcin Domański

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Michał Ignasiewicz
oprac. Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraTysona Fury poznał najbliższego rywala. To niedoszły przeciwnik prezydenta Karola Nawrockiego »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj