Najważniejsza kwestia w tym sezonie ligowym została rozstrzygnięta w miniony weekend. Piłkarze Rakowa, mimo porażki w 31. kolejce w Kielcach z Koroną 0:1, zapewnili sobie po raz pierwszy w historii mistrzostwo kraju. Na trzy kolejki przed końcem rozgrywek wyprzedzają aż o 11 punktów Legię Warszawa, która przegrała w niedzielę na wyjeździe z Pogonią Szczecin 1:2.
W najbliższej kolejce Raków może więc już świętować, ale na boisku podopiecznych Marka Papszuna czeka trudne zadanie. Rywalem będzie bowiem Lech, który wciąż walczy o miejsce na podium.
Na trzy kolejki przed końcem sezonu lider z Częstochowy zgromadził 71 punktów, druga jest Legia (60), trzecia Pogoń (54), a czwarty właśnie Lech (52).
Pozycja zajmowana obecnie przez "Kolejorza" zapewnia w tym sezonie udział w europejskich pucharach (dzięki zdobyciu przez Legię Pucharu Polski), ale poznański zespół chce zakończyć rozgrywki na podium.
Dla Rakowa, w którym po sezonie dojdzie do zmiany trenera (Marka Papszuna zastąpi jego asystent Dawid Szwarga), będzie to natomiast okazja do udowodnienia swojej dominacji w PKO BP Ekstraklasie.
Początek niedzielnego szlagieru o godz. 17.30.
Wicelider Legia już w piątkowy wieczór (20.30) podejmie na Łazienkowską dziesiątą Jagiellonię Białystok (40 pkt), natomiast trzecia Pogoń w niedzielę o 15.00 zagra u siebie z ostatnią Miedzią (22 pkt).
Oprócz drużyny z Legnicy szans utrzymania nie ma już siedemnasta Lechia (26), która w niedzielne południe - po podróży przez niemal całą Polskę - zmierzy się w Mielcu z jedenastą Stalą (39).
O utrzymanie w lidze walczy z trudem szesnasty Śląsk (32 pkt). W sobotę zabrzmi dla tego klubu ostatni dzwonek - podopieczni Jacka Magiery podejmą o 15.00 piętnastą Wisłą Płock (37).
W przypadku zwycięstwa wrocławski zespół zbliżyłby się do "Nafciarzy" na odległość dwóch punktów, więc nie trzeba dodawać, jak ważne to spotkanie dla obu drużyn.
Obecną kolejkę zakończy poniedziałkowy mecz w Grodzisku Wielkopolskim, gdzie występująca tam w roli gospodarza szósta Warta Poznań (44) podejmie czternastego Radomiaka Radom (38).
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
