Pieniądze kością niezgody
Boruc do Legii wrócił w 2020 roku. W pierwszym sezonie z byłym golkiperem Celtiku Glasgow w bramce "wojskowi" sięgnęli po mistrzostwo Polski i wywalczyli awans do fazy grupowej Ligi Europy. Wydawało się, że wszystko idzie w dobrym kierunku.
Niestety kolejny sezon okazał się pasmem rozczarowań. Zespół grał słabo i przez dłuższy czas był nawet zagrożony spadkiem z Ekstraklasy. W takiej atmosferze Borucowi przyszło negocjować z klubem nowy kontrakt i rozliczać się za sukcesy.
Uważałem, że miałem za sobą bardzo udany sezon, bo zdobyliśmy mistrzostwo, pomogłem w kilku meczach. To zawsze jest dziwne, gdy klub po takim sezonie proponuje ci kontrakt z 40-procentową obniżką. W tym wieku starałem się to zrozumieć, wiadomo, że starzeję się, a z drugiej strony no... Nie tyle czujesz się oszukany, co po prostu niedoceniony - żali się Boruc w rozmowie z "Przeglądem Sportowym".
Miało być pięknie, a wyszło…
Ponadto Legia nie chciała Borucowi wypłacić drużynowej premii za awans do fazy grupowej Ligi Europy. Ostatecznie kontrakt piłkarza z klubem nie został przedłużony i strony się rozstały.
Ten koniec i puenta jest trochę jak moja kariera. Miało być dobrze, ale ch** wie, jak wyszło - podsumował Boruc, który po zakończeniu sezonu 2021/22 przeszedł na sportową emeryturę.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
