Dziennik Gazeta Prawana logo

Ekstraklasa. Raków na zwycięskiej ścieżce. Wygrał czwarty mecz z rzędu

5 października 2024, 17:16
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Radomiak Radom - Raków Częstochowa
Piłkarz Radomiaka Radom Leonardo Rocha (C-tył) podczas meczu Ekstraklasy z Rakowem Częstochowa/PAP
Piłkarze Rakowa Częstochowa po zwycięstwie nad Legią Warszawa nabrali wiatru w żagle. Podopieczni Marka Papszuna wygrali trzy kolejne mecze. W sobotę ich wyższość w 11. kolejce Ekstraklasy musiał na własnym boisku uznać Radomiak Radom. 

Gospodarze przystąpili do tego meczu bez swojego podstawowego stopera – Mateusza Cichockiego, który w poprzednim spotkaniu z Zagłębiem Lubin zerwał więzadła w kolanie. Zastąpił go Rahil Məmmədov, który nie zbierał pochlebnych recenzji za swoje poprzednie występy.

Raków od początku ruszył do ataku

Gra od początku toczyła się pod dyktando podopiecznych Marka Papuszna, dla którego było to trzechsetny mecz w roli trenera Rakowa. Goście mieli jednak problemy z wypracowaniem sobie dobrych okazji. 

Dopiero w 27. minucie Fran Tudor dostał dobre podanie w polu karnym, lecz jego strzał został zablokowany i jedyną korzyścią częstochowian z tej akcji był rzut rożny.

Lopez trafił drugi raz w sezonie

Sześć minut później Raków objął prowadzenie. To była fantastyczna wymiana podań w polu karnym Radomiaka pomiędzy Tudorem, Michaelem Ameyaw i Ivim Lopezem. Ten tylko dołożył nogę do piłki i skierował ją do siatki. Dla Hiszpana było to czterdziesty gol w ekstraklasie i drugim w tym sezonie.

 Gospodarze w pierwszej połowie nie byli w stanie przeprowadzi choćby jednej groźnej akcji.

Trelowski w drugiej połowie miał sporo pracy

Po przerwie Radomiak poczynał sobie już dużo odważniej. Defensywa Rakowa sprawnie jednak radziła sobie z atakami gospodarzy. Dopiero w 81. minucie Roberto Alves mógł zdobyć bramkę, lecz po jego zablokowanym strzale piłka przeleciała nad poprzeczką.

W 87. minucie Kacper Trelowski popisał się dwoma świetnymi interwencjami po strzałach Paulo Henrique i Leandro.

Koczerhin przypieczętował trzy punkty dla Rakowa

Raków w drugiej połowie atakował rzadziej, wraz z upływem minut skupił się na obronie prowadzenia. W końcowe bliski podwyższenia wyniku był Jesus Diaz. Kolumbijczyk strzelił tuż nad poprzeczką. 

W doliczonym czasie gry Władysław Koczerhin huknął zza pola karnego i ostatecznie pozbawił gospodarzy złudzeń na wywalczenie choćby remisu.

Radomiak Radom – Raków Częstochowa 0:2 (0:1)
Bramki: 0:1 Ivi Lopez (33), 0:2 Władysław Koczerhin (90+1)
Żółta kartka – Radomiak Radom: Paulo Henrique, Zie Ouattara, Raphael Rossi, Michał Kaput, Roberto Alves; Raków Częstochowa: Ariel Mosór
Sędzia: Jarosław Przybył (Kluczbork)
Widzów: 8 545
Radomiak Radom: Maciej Kikolski - Zie Ouattara, Raphael Rossi, Rahil Mammadov, Paulo Henrique - Jan Grzesik (84. Leandro), Michał Kaput (72. Bruno Jordao), Christos Donis, Rafał Wolski (46. Roberto Alves), Joao Peglow - Leonardo Rocha
Raków Częstochowa: Kacper Trelowski - Ariel Mosór, Matej Rodin, Milan Rundic (75. Zoran Arsenic) - Fran Tudor, Gustav Berggren (86. Peter Barath), Władysław Koczerhin, Jean Carlos Silva (64. Erick Otieno) - Michael Ameyaw (64. Jesus Diaz), Ivi Lopez (75. Patryk Makuch), Adriano Amorim

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj