Dziennik Gazeta Prawana logo

Zbigniew Boniek po meczu Lech - Legia skrytykował sędziego Szymona Marciniaka

12 listopada 2024, 08:17
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Sędzia główny spotkania Lech - Legia Szymon Marciniak
Sędzia główny spotkania Szymon Marciniak przed meczem 15. kolejki piłkarskiej Ekstraklasy pomiędzy Lechem Poznań i Legią Warszawa/PAP
Lech Poznań w szlagierze 15. kolejki Ekstraklasy pokonał na własnym stadionie Legię Warszawa 5:2. Po meczu Zbigniew Boniek w ostrych słowach skrytykował prowadzącego zawody sędziego Szymona Marciniaka. 

Boniek zaatakował arbitra nie z powodu podejmowanych przez niego na boisku decyzji. Marciniak sędziował bez zarzutu. On i jego asystenci nie popełnili żadnych większych błędów, które mogły mieć wpływ na końcowy wynik spotkania.

Marciniak utknął w korku na autostradzie

Boniek "przyczepił" się do najlepszego polskiego arbitra piłkarskiego o to, że ten na stadion przy ul. Bułgarskiej przyjechał zaledwie 40 minut przed pierwszym gwizdkiem. Według Bońka taka sytuacja w profesjonalnym futbolu jest nie do pomyślenia. 

Początek spotkania Lech - Legia był wyznaczony na godz. 17:30. Marciniak w Poznaniu zameldował się o 16.50. Sędzia utknął w korku na autostradzie A2 i dojechał do Poznania później niż planował. 

Marciniak w Polsce na specjalnych prawach

Istniało spore ryzyko, że rozpoczęcie meczu zostanie opóźnione. Całą sytuacją oburzony jest Boniek. Przed meczem słyszę, że Marciniak gdzieś w korku ugrzązł i były jakieś problemy. Nie mam żadnych uwag, bo ten mecz akurat dobrze gwizdał Marciniak, ale jakby zrobił jeden czy dwa błędy, to byłby wielki dramat. Ja sędziom mówiłem tak: jak jedziesz w dzień meczu, to masz wyjechać rano, żeby na śniadaniu tam być, pójść odpocząć, zrelaksować się i pojechać na stadion - grzmiał w rozmowie z Romanem Kołtoniem na kanale "Prawda Futbolu" były prezes PZPN.

Zdaniem Bońka w Polsce sędzia Marciniak ma specjalne prawa. Marciniakowi nikt nic nie powie. No bo Szymonowi nikt nie ma prawa nic powiedzieć. To jest błąd. Nie, Szymon, ty jedziesz na mecz. Mecz jest o 17:30, ja chcę, żebyś był o godzinie 11 rano w Poznaniu. Wejdź sobie do hotelu, napij się kawki. Weź sobie coś lekkiego na obiad, zrelaksuj się. Dla mnie to jest niemożliwe, że sędzia jedzie z domu na stadion bezpośrednio. Panowie, no płacimy sędziom duże pieniądze. To jest nie do pomyślenia! Dla mnie to jest nie do pomyślenia - podkreślił były sternik polskiej piłki. 

Na szczęście nie doszło do kompromitacji

Boniek zaznaczył, że na szczęście nie doszło do kompromitacji. Według niego za taką trzeba by było uznać spóźnienie Marciniaka na mecz lub gdyby w jego trakcie popełnił jakiś błąd. 

Co by było, gdyby zamiast o 16:50 przyjechał o 17:45. Totalna kompromitacja. Pewne rzeczy trzeba przewidywać. Mądrość zarządzania polega na antycypacji. Ja sobie nie wyobrażam, że sędzia przyjeżdża 40 minut przed meczem na stadion. Marciniak poradził sobie dzięki doświadczeniu, ale gdyby popełnił jakiś błąd, to nikt nie mówiłby o spektakularnej wygranej Lecha Poznań, a o tym, że arbiter późno przyjechał na stadion i prosto z samochodu poszedł sędziować mecz - zakończył Boniek. 

 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj