Biało-czerwoni przegrali w Sankt Petersbburgu po golu samobójczym Wojciecha Szczęsnego (18) i bramce Milana Skriniara (69). W polskich barwach do siatki trafił Karol Linetty (46).

Reklama

Wszyscy jesteśmy rozczarowani. Czujemy też złość. To normalne, ale musimy pozostać optymistami. Przed nami dwa ważne mecze, mamy sześć punktów do zdobycia. Musimy mentalnie pozostać pozytywnie nastawieni. O naszej porażce zadecydowały detale, które musimy poprawić przed spotkaniem z Hiszpanią - podkreślił Sousa.

Portugalczyk przyznał, że w pierwszej połowie nie wszystko wyszło, nad czym pracowali w ostatnich tygodniach. Musimy mocniej naciskać na przeciwnika w momencie, jak jest zbyt blisko naszej bramki. Mogliśmy bronić trochę lepiej, ale w drugiej połowie wiele rzeczy poprawiliśmy - zaznaczył.

Sousa jest jednak przekonany, że kadra jest w stanie grać lepiej. I nawet pokazaliśmy to chwilami w tym meczu. W przerwie dokonaliśmy kilku zmian taktycznych. Musieliśmy też trochę zmienić po czerwonej kartce Grzegorza Krychowiaka. Wcześniej środek pola był daleko od centrum gry i od Roberta Lewandowskiego. To był element, nad którymi pracowaliśmy cały tydzień, a w meczu to nie zadziałało tak jak powinno - ocenił.

Na pytanie, czemu postawił dokładnie na taką jedenastkę, odparł, że chciał mieć na boisku tych zawodników, którzy umieją się poruszać na małych przestrzeniach i współpracować z Lewandowskim. To nie do końca się jednak sprawdziło.

Analizując na szybko to, co jest do poprawy, Sousa odparł: Musimy bardziej naciskać na rywala, musimy oddawać więcej strzałów, a co za tym idzie, musimy być bardziej efektywni przy ostatnim podaniu do zawodnika, który powinien strzelać na bramkę. Powinniśmy bronić się lepiej, nie pozwalać wchodzić w pole karne.

Przyznał też, że Słowacja była dobrze rozpracowana. Wiedział, że rywal jest groźny po kontratakach i po stałych fragmentach gry. I właśnie w ten sposób zdobyli też dwie bramki.

Przy pierwszym golu obrona mogła zachować się lepiej. Przy drugim zgubiliśmy krycie Skriniara. To rozczarowujące, że bramki padały w takich sytuacjach. Tym bardziej, że w drugiej połowie graliśmy lepiej, naprawiliśmy niektóre rzeczy, które nam nie wychodziły. I były momenty, w których powinniśmy byli zbudować nasze zwycięstwo. Mamy do poprawy małe rzeczy, ale oczywiście dzisiejszy wynik jest rozczarowujący - podkreślił.

Teraz czeka Polaków jeszcze spotkanie z Hiszpanią w Sewilli (19 czerwca) oraz ze Szwecją w Sankt Petersburgu (23 czerwca).

Kluczowe teraz jest skupienie się na celu, który jest przed nami. Mamy do zdobycia sześć punktów. Jeśli zagramy tak, jak powinniśmy, jesteśmy w stanie wygrywać - zapewnił Sousa.