Hiszpania zaczęła mistrzostwa od bezbramkowego remisu ze Szwecją, Polacy przegrali ze Słowacją 1:2.

Reklama

Myślałem, że oba mecze skończą się inaczej. Spodziewałem się spokojnej wygranej naszego zespołu, a tak się nie stało. Oczywiście, Hiszpania była lepsza na boisku, ale to jest piłka nożna - nie zawsze lepszy wygrywa. Trzeba być jeszcze skutecznym, a hiszpański zespół nie był - ocenił pomocnik.

Obie ekipy zawiodły

Jego zdaniem biało-czerwoni dysponują „na papierze” lepszym składem, niż Słowacja.

I do tego był to mecz sąsiadów, a wtedy motywacja powinna być ekstra. Kiedy nie wygrywasz takiego spotkania, jesteś pod dużą presją, pojawia się krytyka ze strony kibiców, dziennikarzy i nie jest łatwo - dodał.

Przyznał, że zespół trenera Luisa Enrique też był trochę krytykowany po starciu ze Szwedami.

Oczekiwano, że nasza drużyna musi wygrać. Nie chodziło o styl, bo Hiszpania grała dobrze, ale wynik nie był taki, jakiego chcieliśmy. W sobotę musimy wygrać, a Polska... też musi. Remis nie jest dobry dla nikogo. Myślę, że Hiszpanie będą kontrolowali grę, a Polacy poczekają na kontrę - stwierdził.

Zastanawiał się, jaki system przygotuje na sobotnie spotkanie szkoleniowiec biało-czerwonych Paulo Sousa.

Podkreślił, że kadra Hiszpanii została przed ME odmłodzona.

Wszyscy pamiętamy nasz zespół zdobywający mistrzostwo Europy (2008, 2012) i świata (2010) z Andresem Iniestą, Xavim czy Sergio Ramosem. Ale minęło już przecież tyle lat, drużyna potrzebowała zmian. Mamy młodszych zawodników, ale prezentujących wysoką jakość piłkarską, mających świetne umiejętności techniczne. Jasne też, że każda zmiana potrzebuje czasu, to jest jak z układaniem klocków - wyjaśnił wieloletni kapitan Piasta.

Pomoc Piastowi

Po zakończeniu nie przedłużył umowy ze śląską drużyną i wrócił do ojczyzny.

Mówiłem zawsze, że będę grał w Piaście, albo w domu. I jestem w domu, rozmawiam z kilkoma klubami, chciałbym jeszcze pograć, bo czuję się dobrze, jednak chcę też być blisko rodziny. Jeśli miałbym jeździć sześć godzin samochodem do klubu, to przecież do Gliwic miałem dwie godziny samolotem - śmiał się 31-letni pomocnik.

Zadeklarował, że będzie się starał pomagać gliwickiemu klubowi w poszukiwaniach w Hiszpanii kandydatów do gry w Piaście.

Reklama

Jestem otwarty na propozycje, być może pogram na większym luzie, bardziej amatorsko i zajmę się innymi rzeczami. Nie chcę być bezrobotny, zobaczymy, co przyniesie przyszłość. Na pewno do Gliwic nie raz przyjadę - zakończył.