Islandczycy przed tygodniem sprawili ogromną niespodziankę wygrywając na własnym stadionie w spotkaniu 3. rundy eliminacyjnej Ligi Konferencji z mistrzem Polski 1:0. W czwartek w stolicy Wielkopolski dojdzie do rewanżu, który zdaniem szkoleniowca gości będzie trudniejszą przeprawą dla jego drużyny niż w Reykjaviku.
– przyznał Gunnlaugsson na konferencji prasowej.
Nie obawia się, że do rozstrzygnięcia może być potrzebna dogrywka, czy też rzuty karne.
– stwierdził.
Kapitan Vikingura Julius Magnusson uważa, że mimo zwycięstwa w pierwszym pojedynku, to faworytem pozostaje Lech.
– powiedział.
W Reykjaviku lechici grali na boisku ze sztuczną nawierzchnią, co zdaniem trenera Johna van den Broma miało to pewne znaczenie. Dla Islandczyków nie ma to aż tak dużej różnicy.
– stwierdził Magnusson.
Z kolei szkoleniowiec przypomniał, że niedawno w Malmoe jego drużyna też grała na naturalnym boisku.
– dodał.
W Malmoe Vikingur miał też okazję wystąpić przy dość licznej publiczności, dlatego szkoleniowiec wie, czego może oczekiwać w czwartkowy wieczór na stadionie przy Bułgarskiej.
- podkreślił.
Nie kibiców i głośnej atmosfery Gunnalaugson obawia się najbardziej. Trener nie ukrywa, że jego zawodnikom czasami "ucieka" koncentracja.
- podsumował Gunnalaugson.
Spotkanie Lecha z Vikingurem rozpocznie się o godz. 20.30. Zwycięzca dwumeczu w czwartej rundzie zmierzy się z przegranym meczu eliminacji Ligi Europy Malmoe FF (Szwecja) - F91 Dudelange (Luksemburg). Pierwszy mecz Szwedzi na własnym stadionie wygrali 3:0.
autor: Marcin Pawlicki