Śląsk przed tygodniem w Rydze skompromitował się. Piłkarze Jacka Magiery przegrali w stolicy Łotwy 0:1. Martwił nie tylko wynik, ale również styl gry jego podopiecznych. Wrocławianie zaprezentowali się fatalnie zarówno w ataku jak i obronie.
Śląsk szybko objął prowadzenie
W rewanżu Śląsk zaczął znakomicie. Już w 6. minucie z rzutu karnego bramkarza gości pokonał Nahuel Leiva i straty z pierwszego pojedynku zostały odrobione.
Fani wicemistrzów Polski byli przekonani, że kolejne gole dla ich ukochanej drużyny są tylko kwestią czasu. Tym czasem do siatki trafili piłkarze z Rygi.
Interwencja bramkarza pozostawiała sporo do życzenia
W 33. minucie piłkarze Śląska zaspali przy stałym fragmencie gry. Swoją interwencją nie popisał się też bramkarz Rafał Leszczyński i było 1:1. Taki wynik dawał awans gościom.
Śląsk na drugą połowę wyszedł odmieniony
W przerwie Magiera musiał w szatni pobudzić swoich piłkarzy, bo po wznowieniu gry odpowiedz Śląska była szybka i konkretna. Najpierw w 49. minucie gola na 2:1 strzelił Simeon Petrov. Trzy minuty później było już 3:1. Swoją drugą bramkę w tym meczu zdobył Nahuel Leiva.
W kolejnej rundzie piłkarze Śląska zmierzą się z Sankt Gallen ze Szwajcarii. Pierwszy mecz 7 sierpnia na wyjeździe.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.