Dziennik Gazeta Prawana logo

Liga angielska: Emigranci z Polski na Wyspach Brytyjskich kibicują Leicester City

1 maja 2016, 19:56
Ten tekst przeczytasz w 6 minut
Mały kibic Leicester City
Mały kibic Leicester City/PAP/EPA
Po remisie z Manchesterem United 1:1 piłkarzom Leicester City wciąż brakuje dwóch punktów do zagwarantowania sobie sensacyjnego tytułu mistrza Anglii. Mimo to kibice w tym bardzo zróżnicowanym etnicznie mieście szykują już fetę na cześć drużyny.

Po zaciętym meczu na Old Trafford "Lisy" przywiozły z Manchesteru tylko punkt, ale wciąż mogą liczyć też na potknięcie goniącego ich Tottenhamu. Klub z północnego Londynu nie ma już przestrzeni na żadną pomyłkę - zgubienie punktów w jakimkolwiek z pozostałych trzech meczów - przeciwko Chelsea (w poniedziałek), Southampton i Newcastle - zagwarantuje tytuł drużynie z East Midlands.

Mimo to kibice "Lisów" nieśmiało liczyli w niedzielę na to, że będą mogli rozpocząć świętowanie już teraz. Taksówkarz Arif Mohamed, urodzony w Leicester, nie miał wątpliwości, że w tym około 400-tysięcznym mieście dzieje się coś wyjątkowego. - tłumaczył, dodając ze śmiechem, że spotkał nawet kilku kibiców Manchesteru United, którzy nie mając biletów na Old Trafford zdecydowali się przyjechać do Leicester, aby oglądać mecz w lokalnych pubach.

Napotkany pod stadionem Adam, urodzony w Sudanie, a od siedmiu lat mieszkający w Leicester, podkreślał, że klub integruje wszystkie społeczności. - opowiadał przejęty w białoniebieskiej peruce i jaskrawoniebieskich trampkach. - tłumaczył.

To ma znaczenie. Leicester to jedno z najbardziej zróżnicowanych etnicznie miast Wielkiej Brytanii; w 2011 roku ogłoszone pierwszym miastem, w którym biali Brytyjczycy stanowią mniejszość. 34 proc. mieszkańców nie urodziło się nawet w Wielkiej Brytanii. - przekonywał.

W Leicester mieszka też spora polska społeczność, szacowana na ok. 10 tys. osób. To częściowo dzieci polskich żołnierzy, którzy po drugiej wojnie światowej wraz z polskim rządem na uchodźstwie osiedlili się na Wyspach Brytyjskich, ale głównie sporo osób z najnowszej fali migracji po wejściu Polski do Unii Europejskiej w 2004 roku.

8992385-kibice-leicester-city.jpg
Kibice Leicester City

Wśród nich Sławek, Dorota i Leo Glosowie, którzy ponad rok temu przenieśli się do Wielkiej Brytanii z Bielska-Białej. - tłumaczy Sławek. - żartowała Dorota. Ich syn Leo w trakcie naszej rozmowy biegał po niemal pustym sklepie, przynosząc kolejne klubowe gadżety lub ganiając za niewielką piłką. Koszulki przynieść nie mógł - wszystkie sprzedały się jeszcze w styczniu i od dawna są niedostępne w sprzedaży.

Cała rodzina Glosów kupiła swoje koszulki "Lisów" już na początku sezonu i w niedzielę, ubrana w barwy Leicester od stóp do głów, planowała obejrzeć mecz na zorganizowanej przez klub imprezie w pobliżu stadionu. - tłumaczy Dorota. Na więcej osób nie zgodziła się transmitująca rozgrywki telewizja Sky Sports, argumentując, że musi bronić interesów lokalnych pubów.

Te radziły sobie w niedzielę doskonale. Do wielu z nich kolejki - po najlepsze miejsca - ustawiły się już na długie godziny przed rozpoczęciem meczu. - puszczał porozumiewawczo oko barman w irlandzkim pubie "O'Neill's".

Po pierwszym kwadransie gry wydawało się jednak, że nie będzie powodów do świętowania. Kiedy Anthony Martial już w ósmej minucie wyprowadził United na prowadzenie, w pubie zapadła chwilowa cisza dezorientacji. Kilka minut później desperacka interwencja Kaspera Schmeichela - syna legendarnego bramkarza "Czerwonych Diabłów", Petera - uratowała "Lisy" przed stratą drugiej bramki, przypominając kibicom o ich obowiązku wspierania drużyny niezależnie od wyniku.

Powody do radości pojawiły się szybko: ledwie kilka minut później, po zamieszaniu w polu karnym, wyrównał Wes Morgan, na nowo rozniecając nadzieje kibiców, że mistrzostwo trafi do Leicester jeszcze w niedzielę.

- tłumaczył w trakcie pierwszej połowy meczu w rozmowie z Ryan Hubbard, kibic Leicester i dziennikarz, piszący także o rozgrywkach ligi polskiej. - podkreślił.

Wiele osób z zewnątrz w ogóle nie kojarzy Leicester - nie wie, gdzie to jest, i myśli, że to absolutny koniec świata. - śmiał się Hubbard.

8992417-kibice-leicester-city.jpg
Kibice Leicester City

Ostatecznie w niedzielę zabrakło odrobiny szczęścia, choć "Lisy" miały okazje strzeleckie i mogły sięgnąć po trzy punkty. - tłumaczył dziennikarz.

To nie zmienia faktu, że mistrzostwo może trafić do Leicester jeszcze w długi weekend. Jeśli w poniedziałkowych derbach Londynu Chelsea urwie jakiekolwiek punkty drugiemu w tabeli Tottenhamowi, Leicester City zostanie automatycznie najlepszą drużyną Anglii.

- uśmiechał się Hubbard.

Kilka minut później kibice wyszli z pubu krzycząc głośno: "Come on Chelsea!" ["Naprzód Chelsea!"]. Co do tego, że koniec końców puchar Premier League trafi właśnie tutaj, wątpliwości nie miał prawie nikt.

- zapewniał barman z "O'Neill's".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj