Atletico dzięki skutecznej grze i kłopotom żelaznych faworytów w walce o tytuł - Realu Madryt i Barcelony - mocno usadowiło się w fotelu lidera i zbudowało wyraźną przewagę. Zespół trenera Diego Simeone nie wykorzystał okazji, by była ona jeszcze bardziej zdecydowana.

Reklama

W Walencji prowadzenie objęli gospodarze. W 17. minucie Słoweńca Jana Oblaka pokonał Macedończyk Enis Bardhi, zdobywając pierwszego gola w sezonie. Zdecydowanie bardziej skuteczny jest Marcos Llorente, który wyrównał 20 minut później. To jego ósma bramka w sezonie, czym śrubuje osobisty rekord.

"Nie wygraliśmy przez jeden błąd w obronie, który kosztował nas utratę gola. Z drugiej strony nie potrafiliśmy przełożyć na bramki przewagi i stworzonych okazji. Ale graliśmy dobrze i mam nadzieję, że w sobotę wrócimy na drogę zwycięstw. To jest piłka nożna, nie da się wygrać wszystkiego" - ocenił Oblak.

Poprzednio Atletico z tym rywalem ligowe punkty straciło 8 maja 2016, przegrywając 1:2. Następnych sześć meczów wygrało. Lider okazję do rewanżu będzie miał już za... trzy dni, kiedy podejmie Levante w zaplanowanej na weekend 24. kolejce.

Atletico wciąż musi sobie radzić bez kilku zawodników, którzy są zakażeni koronawirusem i przebywają na kwarantannie, m.in. Francuzów Thomasa Lemara i Moussy Dembele czy Meksykanina Hectora Herrery. W środę wrócił natomiast do gry Portugalczyk Joao Felix, który pojawił się na boisku w drugiej połowie.

W tym momencie Atletico, które jedynej porażki w La Liga doznało w połowie grudnia w derbach stolicy z Realem, ma sześć punktów przewagi nad "Królewskimi" i dziewięć nad Barceloną. Broniący tytułu Real rozegrał jedno spotkanie więcej niż najgroźniejsi przeciwnicy w walce o mistrzostwo.

"Za wcześnie, by patrzeć w tabelę. Różnica na tym etapie sezonu nie ma znaczenia. Dużo grania jeszcze przed nami. Musimy mecz po meczu zmierzać w wyznaczonym kierunku" - dodał słoweński golkiper lidera.