Dziennik Gazeta Prawana logo

Arsenal uratował 3 punkty w ostatniej akcji meczu. Bournemouth do remisu zabrakło sekund

4 marca 2023, 19:28
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
English Premier League - Arsenal London vs AFC Bournemouth
epa10503147 Arsenal's Thomas Partey retrieves the ball from the net after scoring their first goal during the English Premier League soccer match between Arsenal London and AFC Bournemouth in London, Britain, 04 March 2023. EPA/Daniel Hambury EDITORIAL USE ONLY. No use with unauthorized audio, video, data, fixture lists, club/league logos or 'live' services. Online in-match use limited to 120 images, no video emulation. No use in betting, games or single club/league/player publications Dostawca: PAP/EPA./PAP/EPA
Lider angielskiej ekstraklasy piłkarskiej Arsenal Londyn dzięki bramce w ostatnich sekundach pokonał u siebie Bournemouth 3:2 w 26. kolejce i utrzymał pięć punktów przewagi nad wiceliderem Manchesterem City. Obrońca tytułu wygrał u siebie z Newcastle United 2:0.

Kibice na Emirates Stadium jeszcze nie zdążyli dobrze usadowić się na swoich miejscach, gdy Arsenal przegrywał 0:1. Gola dla Bournemouth strzelił Duńczyk Philip Billing - po upływie dokładnie 9,11 sekundy.

To druga najszybsza bramka w historii Premier League. Rekord należy do Irlandczyka Shane'a Longa - 7,69 s w 2019 roku (dla Southampton FC w meczu z Watfordem).

W 57. minucie prowadzenie gości, przedostatnich w tabeli, podwyższył Argentyńczyk Marcos Senesi i zapachniało sensacją.

To jednak podziałało na "Kanonierów" mobilizująco. Między 62. i 70. minutą zdobyli dwie bramki - Ghańczyk Thomas Partey i Ben White.

Zwycięstwo Arsenal zapewnił sobie dopiero w 90+7. minucie, gdy do siatki trafił po ładnym strzale Reiss Nelson.

Wygrana lidera była niezwykle ważna, bowiem wcześniej w sobotę zwyciężył wicelider Manchester City. Bramki w meczu z Newcastle United zdobyli Phil Foden i Bernardo Silva.

W tabeli Arsenal ma 63 punktów, a "The Citizens" - 58.

Aston Villa wygrała z Crystal Palace 1:0. Jedyna bramka padła po samobójczym trafieniu Duńczyka Joachima Andersena, przy którym udział miał reprezentant Polski z ekipy z Birmingham - Matty Cash (rozegrał cały mecz).

Na niedzielę zaplanowano m.in. klasyk Liverpool - Manchester United.

Trener "The Reds" Juergen Klopp już zaciera ręce na niedzielną rywalizację.

To jest to, co lubię najbardziej (tego typu mecze - PAP). Przy okazji takich spotkań wydostajemy się z niezbyt miłej czasem rzeczywistości. Piłka nożna staje się najważniejsza przez te 95 czy 98 minut, uwielbiam to. Cały świat będzie oglądał, czeka nas wielki mecz - przyznał szkoleniowiec Liverpoolu.

Jego zespół zajmuje szóste miejsce z dorobkiem 39 punktów. Na dodatek 21 lutego w Lidze Mistrzów uległ u siebie Realowi Madryt aż 2:5.

Lepiej wiedzie się "Czerwonych Diabłom" - trzecia lokata (49 pkt) i seria czterech zwycięstw z rzędu w różnych rozgrywkach. W tym czasie Manchester United m.in. zdobył Puchar Ligi oraz wyeliminował Barcelonę z Ligi Europy. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj