Pavlidis skorzystał na błędach Szczęsnego
Szczęsny w meczu z Benficą najpierw "popisał" się katastrofalną interwencją na środku połowy boiska swojej drużyny. Wyszedł daleko od własnej bramki, by przeciąć prostopadłe podanie.
Niestety, interwencja Polaka zakończyła się katastrofą. Szczęsny zamiast w piłkę, kopnął w kolegę z drużyny, Alejandro Balde. Błąd byłego golkipera reprezentacji Polski wykorzystał Vangelis Pavlidis, który z zimną krwią umieścił futbolówkę w pustej bramce.
Na tym nie koniec fatalnych pomyłek Szczęsnego. Niedługo później nasz rodak znów źle obliczył swoją interwencję. Tym razem faulował rywala w polu karnym i sędzia nie miał innego wyjścia jak podyktować "jedenastkę" dla gospodarzy, którą na gola zamienił Pavlidis.
Media ujawniły, co Szczęsny robił przed koszmarnym występem
Po meczu trener Barcelony oszczędził gorzkich słów Szczęsnemu. Który zawodnik nie popełnia błędów? Wygrywamy razem, przegrywamy razem - podsumował występ Polaka Hansi Flick.
Mniej wyrozumiałe dla Szczęsnego były media, które nie żałowały mu krytyki. Hiszpańscy dziennikarze po feralnym występie ujawnili też, co bramkarz Barcelony robił dwa dni przed pojedynkiem z Benficą.
Nietypowe, jak na piłkarza hobby Szczęsnego
Okazuje się, że Szczęsny ma hobby, które skrzętnie ukrywał przed opinią publiczną. Teraz jego sekret odkryły hiszpańskie media.
Szczęsny wybrał się z rodziną do Gracii. W jednej z tamtejszych pracowni ceramicznych. Garncarstwo i lepienie z gliny to hobby i sposób na odstresowanie się polskiego bramkarza.
Po wtorkowym meczu Szczęsny chyba ponownie będzie musiał udać się do Gracii...
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.