Dziennik Gazeta Prawana logo

Michał Listkiewicz: Przyszłość polskiej piłki to wieś

25 listopada 2024, 21:32
Czy parytet płci w zarządach polskich związków sportowych to dobry pomysł? Czy nowe przepisy forsowane przez ministra sportu mogą narazić Polskę na wykluczenie z rozgrywek FIFA i UEFA? Czy kolejnego Lewandowskiego trzeba szukać na wsi? Czy VAR psuje piłkarskie widowiska i dlaczego nasi sędziowie ostatnio seryjnie popełniają błędy? Na te pytanie w rozmowie z Piotrem Nowakiem i Michałem Ignasiewiczem w Dzienniku Sportowym odpowiada były prezes PZPN Michał Listkiewicz.  

Wieś przyszłością polskiej piłki?

Listkiewicz zwraca uwagę, że w polskim sporcie niedoceniane jest środowisko wiejskie. Według niego tam są wielkie rezerwy i kto wie, być może tam trzeba szukać przyszłych Lewandowskich. 

Niedawno byłem w Niecieczy. W wiosce, w której mieszka niespełna 1000 osób są aż trzy drużyny dziewczynek. Ja uważam, że środowisko wiejskie jest niesamowicie niedocenione jeśli chodzi o polski sport. Tam jest ta prawdziwa rezerwa dla polskiego sportu. Nie tylko piłki nożnej. Tamte dzieciaki chcą zrobić karierę. Chcą się wyrwać. Nie mają aż tyle pokus co w wielkich miastach. Sięgnijmy na wieś. Zorganizujmy akcję "piłkarska kadra czeka bis". Taką jak kiedyś prowadził legendarny Adam Gocel - mówi były szef polskiego futbolu. 

Politycy chcą więcej kobiet we władzach PZPN

Listkiewicz w rozmowie z Dziennik.pl odniósł się też do sprawy parytetu płci w zarządach związków sportowych. To wymusza nowelizacja ustawy o sporcie. 

Zgodnie w przepisami przyjętymi przez Sejm we władzach PZPN powinno znaleźć się miejsce dla sześciu kobiet. W tej chwili nie ma tam ani jednej przedstawicielki płci pięknej. 

W PZPN nie podobają się nowe przepisy

Z nieoficjalnych źródeł wiadomo, ze w PZPN pomysł ministra sportu nie przypadł panom do gustu. Stający na czele polskiego futbolu Cezary Kulesza i jego koledzy podobno nie zamierzają się podporządkowywać przepisom forsowanym przez Sławomira Nitrasa. 

To może doprowadzić do wojny na linii PZPN - rząd Donalda Tuska. Piłkarscy działacze czują się silni, bo wiedzą, że jakakolwiek ingerencja polityków w działanie piłkarskiej federacji w naszym kraju spotka się zapewne z ostrą reakcją ze strony FIFA i UEFA. 

Władze światowej i europejskiej piłki, gdy tylko politycy próbują "mieszać" w krajowych związkach piłkarskich od razu wykluczają tamtejsze reprezentacje i kluby z organizowanych przez siebie rozgrywek. 

Listkiewicz radzi iść na kompromis

W przeszłości z PZPN próbował "wojować" minister sportu Tomasz Lipiec i poległ. Listkiewicz nie ma wątpliwości, że gdyby teraz sytuacja się powtórzyła, to FIFA i UEFA nie przymkną oka na działania ministra Nitrasa.

Były prezes PZPN radzi, by w tej sprawie pójść na kompromis, bo sam pomysł i kierunek, by we władzach polskiej piłki zdominowanej przez mężczyzn pojawiło się więcej kobiet uważa za słuszny i potrzebny. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj