Dziennik Gazeta Prawana logo

"Z Brazylią chcemy zagrać prawdziwy mecz"

23 czerwca 2009, 21:38
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
"Jeśli pracujesz z młodymi zawodnikami, trzeba przygotować się do pewnego rodzaju problemów. Kwestią nie jest motywacja, czy umiejętności, ale utrzymanie wysokiego poziomu gry przez dłuższy czas. Ci młodzi chłopcy nie mieli najprostszego zadania, wielu z nich zagrało w Lidze Światowej po raz pierwszy, a tu na początek spotkania z Brazylią, przed dwunastoma tysiącami kibiców" - opowiada o swojej kadrze Daniel Castellani.

DANIEL CASTELLANI: Można tak powiedzieć. Znacznie więcej rozumiem, ale jeszcze dużo nauki przede mną.

Sądzę, że taki poziom stresu jest normalny dla naszej drużyny. Jeśli pracujesz z młodymi zawodnikami, to trzeba przygotować się do zupełnie innego rodzaju problemów. Kwestią nie jest motywacja, czy umiejętności, ale utrzymanie wysokiego poziomu gry przez dłuższy czas. Ci młodzi chłopcy nie mieli najprostszego zadania, wielu z nich zagrało w Lidze Światowej po raz pierwszy, a tu na początek spotkania z Brazylią, przed dwunastoma tysiącami kibiców. Potem, gdy już przyjechaliśmy do Wenezueli, mimo że znów graliśmy na obcym terenie i przed niemalże pełnymi trybunami, nasi zawodnicy byli już bogatsi o te nowe doświadczenia wywiezione z Sao Paulo. Byli pewniejsi, lepiej czuli grę, co od razu zaowocowało znacznie lepszym wynikiem. Sądzę, że pierwsze spotkanie z Wenezuelczykami zagrali jeszcze trochę zbyt nerwowo, ale już lepiej niż z Brazylijczykami. W drugim byli znacznie bardziej rozluźnieni, a i wykonanie było znacznie lepsze. Sądzę jednak, że jest to normalne, dlatego jestem zadowolony z tych dwóch tygodni.

Zagraliśmy z jedną z najlepszych drużyn na świecie, a kto wie, czy nie najlepszą. Do tego na ich terenie. Co im wtedy powiedziałem? Tak po prostu bywa, raz czy dwa może nam nie wyjść, ale nie wolno się poddawać. Trzeba się skupić na grze, na wyeliminowaniu błędów, a wówczas będą też wyniki. Naszą siłą jest traktowanie każdego meczu oddzielnie. Za każdym razem trzeba dać z siebie jak najwięcej, co jednak nie oznacza, że zawsze będzie się wygrywać. Raz jest lepiej, raz gorzej.

Tak, to prawda, wkładamy w przygotowanie młodych zawodników bardzo dużo pracy. Ale tak jest zawsze, jeśli w zespole jest tak wielu debiutantów czy siatkarzy, którzy nie mają zbyt dużego doświadczenia w reprezentacji. Na treningach chcemy przekazać im naszą filozofię gry. To najlepszy sposób, by rozwijać umiejętności zawodników szczególnie w rozgrywaniu piłki czy w ataku, ale zdaję sobie sprawę, że na wszystko potrzeba czasu. Dla mnie każda z tych godzin spędzonych na treningach to sama przyjemność, wierzę bowiem, że wkrótce zaowocują one tylko stałą poprawą i awansem.

Taką mam nadzieję. Spotykamy się z nimi po bardzo krótkiej przerwie, oczekuję tego, że zagramy przeciwko nim prawdziwy mecz, a nie jedynie tego, że zagramy lepiej. W Sao Paulo udało nam się urwać rywalom tylko jednego seta, wierzę, że teraz zdziałamy więcej. Szczególnie że będziemy mieli wsparcie swoich kibiców.

Nic o tym nie wiem. Dla mnie sprawa jest jednak jasna - by zagrać w finale Ligi Światowej w Belgradzie, trzeba wygrać grupę. Naturalnie można także otrzymać dziką kartę od organizatorów. Ale ja stawiam na to pierwsze rozwiązanie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj