Polska - Portugalia 3:0 (25:18, 25:21, 25:20).

Polska: Marcin Komenda, Piotr Łukasik, Norbert Huber, Łukasz Kaczmarek, Bartosz Bednorz, Mateusz Bieniek, Damian Wojtaszek (libero) oraz Aleksander Śliwka, Maciej Muzaj, Marcin Janusz

Portugalia: Valdir Sequeira, Nuno Teixeira, Phelipe Martins, Lourenco Martins, Miguel Tavares Rodrigues, Caique, Gil Pereira (libero) oraz Caique Oswaldo Ferreira Da Silva, Bruno Cunha, Filip Cveticanin, Alexandre Ferreira.

Pewni od kilkunastu godzin awansu do turnieju finałowego biało-czerwoni przystąpili do gry rozluźnieni, co nie znaczy, że zdekoncentrowani. Trener Vital Heynen po raz kolejny wystawił inną szóstkę, pozwalając odpocząć m.in. eksploatowanemu ostatnio Karolowi Kłosowi.

Mistrzowie świata w pierwszej partii szybko uzyskali kilkupunktową przewagę, głównie dzięki lepszej zagrywce, skutecznemu blokowi oraz mocnym zbiciom Piotra Łukasika. Momentami dopisywało im też szczęście, jak po serwisie Łukasza Kaczmarka, po którym piłka "przewinęła" się po siatce i spadła tuż za nią po stronie rywali. Wtedy było 22:16, a seta zakończył mocnym atakiem wprowadzony chwilę wcześniej na zmianę Maciej Muzaj. 25:18.

Druga odsłona była bardziej wyrównana, a prowadzenie zmieniało się kilkanaście razy. Drużynie Heynena zdarzył się przestój, kiedy od stanu 10:8 straciła cztery punkty z rzędu. W końcówce znowu górą był polski blok. Przy wyniku 19:19 Łukasik na spółkę z Mateuszem Bieńkiem trzykrotnie postawili ścianę nie do przejścia dla przeciwników, m.in. Valdira Sequeiry, a niemoc zespołu z Półwyspu Iberyjskiego w ataku przełamał dopiero Lourenco Martins, zdobywając 20. punkt, podczas gry biało-czerwoni mieli ich już 23. Później Bieniek skończył atak ze środka, rywale pomylili się w ataku i skończyło się 25:21 dla Polski.

Para Bieniek - Muzaj zatroszczyła się o dobre otwarcie trzeciej partii. Dzięki ich akcjom zrobiło się szybko 8:2 i choć zawodnika ONICO Warszawa raz rywale też zablokowali, to on zrewanżował się efektowną "czapą" na Bruno Cunhi. Choć później biało-czerwoni popełnili kilka błędów i pozwolili rywalom na więcej, to nie pozwolili im się zbliżyć bardziej niż na 2-3 punkty. Po drugiej przerwie technicznej zrobiło się 16:15, ale siatkarze Heynena szybko opanowali sytuację - as Bieńka, dwa ataki Kaczmarka, blok Łukasika i było 22:16. Ostatni punkt rywale podarowali Polakom wskutek autowej zagrywki.

Z bilansem 11-4 i 30 punktami w dorobku biało-czerwoni awansowali w tym momencie na czwartą pozycję w tabeli łącznej, ale wieczorem czasu polskiego mający jedno zwycięstwo mniej i punkt więcej Francuzi spotkają się z ekipą Kanady. Jeśli wygrają, to zepchną Polaków na piątą lokatę.

W dniach 10-14 lipca w Chicago czołowa szóstka - obok gospodarzy i Polski, także Brazylia, Iran, Rosja i Francja - powalczy w Final Six.

Portugalia, która z 15 spotkań wygrała tylko dwa, okazała się najsłabsza spośród zespołów niepewnych udziału w kolejnej edycji LN i w przyszłym roku prawdopodobnie zabraknie jej w elicie.