Dziennik Gazeta Prawana logo

Mateusz Bieniek: Nie będę płakał. Przeciwnik okazał się dla nas po prostu za mocny

27 września 2019, 07:53
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Mateusz Bieniek
Mateusz Bieniek/PAP/EPA
Mateusz Bieniek uważa, że na porażkę polskich siatkarzy w półfinale mistrzostw Europy ze Słoweńcami 1:3 złożyły się dwa czynniki. "Rywale zagrali kapitalny mecz, a my mieliśmy z kolei swoje problemy" - podsumował środkowy biało-czerwonych.

"Słoweńcy zagrali od nas lepiej praktycznie w każdym elemencie. Zagrali kapitalny mecz, a my z kolei mieliśmy swoje problemy. Jak przeciwnik nałożył na nas presję, to wychodziły nasze błędy. Zostaje nam mecz o trzecie miejsce. Musimy szybko wyrzucić ten półfinał z głowy, bo chcemy przyjechać z ME z medalem" - podsumował czwartkową porażkę w Lublanie Bieniek.

U gospodarzy, zgodnie z przewidywaniami, atutem był sprawiający biało-czerwonym mnóstwo kłopotów serwis. Mistrzowie świata nie potrafili odpowiedzieć tym samym.

"Nie odrzuciliśmy Słoweńców od siatki. Gdy mieli dobre przyjęcie, to Dejan Vincic - który jest doświadczonym rozgrywającym - wiedział jak rozrzucić nasz blok. Na pewno były problemy z tym naszym blokiem" - przyznał 25-letni środkowy.

We wcześniejszych siedmiu meczach w tym turnieju podopieczni Vitala Heynena stracili tylko jednego seta. Bieniek nie uważa jednak, by tamte gładkie zwycięstwa uśpiły nieco czujność Polaków przed spotkaniem ze Słoweńcami.

"Nie wydaje mi się. Wcześniej wygrywaliśmy szybko, to fakt. Trafiliśmy teraz na najmocniejszego przeciwnika jak dotąd w tych mistrzostwach, który okazał się dla nas po prostu za mocny" - ocenił.

W polskiej ekipie po raz pierwszy w imprezie rangi mistrzowskiej wystąpił przyjmujący Wilfredo Leon. Doświadczenia w tego typu turniejach nie miał wcześniej również atakujący Maciej Muzaj.

"Nie szukałbym w tym usprawiedliwienia. Wilfredo wygrał parę razy LM, odnosił też sukcesy z reprezentacją Kuby. On wie, jak się gra spotkania o taką stawkę. Maciek, gdy wrócił dziś na boisko, to grał dużo lepiej niż na początku. Nie ma co rozdzierać szat. Przegraliśmy, rywale byli lepsi. Skupiamy się na sobotnim pojedynku" - zaznaczył Bieniek.

Brał on udział w dwóch poprzednich edycjach ME, z których Polacy również odpadli po porażce ze Słoweńcami. W 2015 roku ulegli tym rywalom w ćwierćfinale, a dwa lata później w barażu o "ósemkę". Środkowy był zaś w ekipie, która rok temu wywalczyła mistrzostwo świata.

"Chciałem znowu przywieźć złoto, ale co ja teraz zrobię? Nie będę płakał. Z brązowego krążka też będę się cieszył, bo jeszcze nie mam w dorobku żadnego medalu ME. Mieliśmy przywieźć złoty, nie udało nam się. Mamy jeszcze przed sobą jedno spotkanie i chcemy zakończyć turniej zwycięstwem" - podkreślił.

W sobotnim pojedynku o brąz w Paryżu biało-czerwoni zmierzą się z Francuzami lub Serbami. Drugi półfinał, w którym zmierzą się te dwie ekipy, odbędzie się w piątek.


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj