Przepustkę do półfinału Polakom dało wtorkowe zwycięstwo nad Rosjanami w Gdańsku. Pokonali wicemistrzów olimpijskich z Tokio w efektownym stylu, nie tracąc przy tym nawet seta.

Reklama

Myślę, że ważne było połączenie trzech elementów: dobra zagrywka, która odrzuciła Rosjan od siatki, potem bardzo dobrze zagraliśmy systemem blok-obrona i to był zdecydowanie klucz do sukcesu. Czy to było jeden z łatwiejszych meczów z tym rywalem, w jakim brałem udział? Nie lubię ich porównywać do siebie, bo każdy jest inny. Mieliśmy teraz bardzo dobry dzień, bardzo dobrze realizowaliśmy taktykę, a dodatkowo graliśmy w hali pełnej wspaniałych kibiców. To wszystko złożyło się na to, że wygraliśmy 3:0, ale - jak mówiłem - każde spotkanie jest inne - zaznaczył Kochanowski.

W odpowiedzi na pytanie o to, czy "Sborna" czymś zaskoczyła jego i jego kolegów z drużyny narodowej, odparł, że byli oni przekonani, iż rywale będą mieli dużą siłę ognia.

Czyli mocny atak i zagrywkę. I faktycznie to były ich dwa najlepsze elementy w tym meczu. Na szczęście w porę zorientowaliśmy się, w jaki sposób ich powstrzymać i to zrobiliśmy. Jaki to był sposób? Zagrać lepiej od nich - skwitował z uśmiechem 24-letni zawodnik.

Z kibicami gra się o wiele lepiej

We wtorkowy wieczór w Ergo Arenie biało-czerwoni mogli liczyć na wsparcie wypełnionych do ostatniego miejsca publicznością trybun.

Nie musimy sobie nawet już powtarzać, by czerpać energię od kibiców, bo od pierwszego meczu na tym turnieju wiedzieliśmy, że nam pomogą. Robią to podczas każdego spotkania i mam wrażenie, że im dalsza faza turnieju, tym oni też się coraz lepiej bawią i są coraz głośniejsi, a nam się wtedy coraz lepiej gra. Wydaje mi się, że faktycznie z meczu na mecz gramy coraz lepiej i mam nadzieję, że tak będzie nadal - podsumował.

Ze względu na pandemię COVID-19 Polacy przez półtora roku grali przy pustych trybunach. Za sprawą głośnego dopingu kibiców na widowni mieli zaś kłopoty ze słyszeniem siebie nawzajem, choć stali blisko siebie.

To akurat jest mała cena tego jak dobrze się gra przy tych pełnych trybunach i jak bardzo nas niesie doping kibiców. Możemy sobie krzyczeć na boisku, nie ma problemu. Jeżeli ma być taka atmosfera na boisku jak we wtorek, to bierzemy to w ciemno - zapewnił środkowy reprezentacji i od nowego sezonu Asseco Resovii Rzeszów.

"Fizycznie wyglądamy coraz lepiej"

Na początku ME, które rozpoczęły się niespełna cztery tygodnie po zakończeniu igrzysk w Tokio, mistrzowie świata nie prezentowali się najlepiej pod względem fizycznym. Ostatnio jednak widać jednak poprawę w tym aspekcie.

Reklama

Na pewno gramy i wyglądamy coraz lepiej, z czego się bardzo cieszę. Mam nadzieję, że to się utrzyma. Jeśli tak, to będzie dobrze. Przeszliśmy ćwierćfinał, czyli wykonaliśmy plan minimum, jaki sobie założyliśmy na ten turniej i to jest najważniejsze - ocenił Kochanowski.

Wygrać bez względu na przeciwnika

Rywala biało-czerwonych w sobotnim półfinale w Katowicach wyłoni pojedynek Czechów ze Słoweńcami, który odbędzie się w środowy wieczór w Ostrawie.

To będzie półfinał ME, więc tak czy inaczej będzie to bardzo ciężki mecz. Z jakim przeciwnikiem, to się okaże. Jedyna różnica to przygotowanie taktyki, z czym na pewno nie będziemy mieli problemu. Wiem, że będziemy się bić o zwycięstwo, ale czy wygramy, to tego nie wiem - zastrzegł środkowy.

Nie zdecydował się on wskazać faworyta pojedynku Czechów ze Słoweńcami.

Nie mam pojęcia. Czesi grają fantastyczną siatkówkę, Słoweńcy mają swoje problemy, to się może też odwrócić - zaznaczył.

Z Czechami w ostatnich latach biało-czerwoni rzadko mieli okazję się mierzyć. Ze Słoweńcami z kolei przegrali w trzech poprzednich edycjach ME, gdy stawka była bardzo wysoka - w ćwierćfinale w 2015 roku, barażu o "ósemkę" dwa lata później i półfinale w 2019. Kochanowski nie przywiązuje jednak zbytniej wagi do okazji do rewanżu.

Wydaje mi się, że ktokolwiek by nie był naszym przeciwnikiem teraz, to chcemy po prostu wygrać i zagrać w finale. A kto to będzie, to - przynajmniej dla mnie - nie ma żadnego znaczenia - przyznał.

"Nie jesteśmy robotami"

Z czempionatem Starego Kontynentu w tej edycji pożegnali się m.in. niespodziewanie mistrzowie olimpijscy w Tokio Francuzi, którzy wyeliminowali biało-czerwonych w ćwierćfinale turnieju olimpijskiego. Jeden z dziennikarzy spytał Kochanowskiego, czy jego zdaniem Polacy mają jeszcze z kim przegrać w tych ME.

Wydaje mi się, że nie ma sensu pytać o takie rzeczy. Żaden sportowiec na wysokim poziomie nie odpowie, że nie. Przecież Francuzi przegrali z Czechami i nikt się tego nie spodziewał. Wcześniej Czesi wygrali w grupie ze Słoweńcami i też było to zaskoczenie. Było już wiele niespodzianek. Nie jesteśmy robotami, a to jest sport. Tu każdy z każdym może przegrać i wygrać. Kwestia tego, żeby samemu zagrać jak najlepiej i zobaczyć, czy się uda - podsumował.