Mecz rozpoczął się zgodnie ze scenariuszem rozpisanym przez ekipę gospodarzy. Chemiczki grały pewnie we wszystkich elementach i praktycznie w obu pierwszych partiach kontrolowały ich przebieg, szczególnie w końcowych fazach.

Reklama

Dziewczyny z Polic w tych partiach prezentowały się lepiej. Grały szybko i były skuteczne w ataku, nie pozwalając nam na punktowanie z kontry – oceniła Anna Stencel, środkowa Developresu.

Potem trochę się rozprężyłyśmy. W trzecim i czwartym secie gra się nam nie kleiła, a przy takich rywalkach, jak rzeszowianki nie wolno sobie na to pozwolić, bo one to wykorzystają – przyznała Martyna Łukasik, skrzydłowa Chemika.

No i dwie kolejne partie zakończyły się zwycięstwem drużyny z Rzeszowa. W trzeciej prowadziła ona kilkoma punktami, ale gdy przy remisie 16:16 Martyna Czyrniańska skutecznie skontrowała, wydawało się, że mecz może się zakończyć w trzech odsłonach.

Reklama

Tym razem w końcówce lepsze okazały się przyjezdne, a dwa ostatnie punkty zdobyła kontrująca Amerykanka Kara Bajema.

Choć gospodynie zagrały bardzo dobre dwa premierowe sety, to my zdołałyśmy się po nich podnieść i wyrównać stan meczu na 2:2. Niestety, okazało się, że to wszystko za mało. Chemik odbudował się w piątej partii. My popełniałyśmy za dużo błędów. Byłyśmy też mniej groźne w zagrywce - opowiadała o ostatniej fazie spotkania Stencel.

Reklama

Wprawdzie czwarty set rozpoczął się od prowadzenia policzanek (8:5, 11:7, 12:9), ale w połowie nagle na parkiet padła Marlena Kowalewska. Podstawowa rozgrywająca Chemika z płaczem i bolącą nogą opuściła halę udając się do szpitala.

Nie znam jeszcze diagnozy. Mam nadzieję, że nie będzie to nic poważnego, bo to bardzo ważna zawodniczka dla nas, ale przede wszystkim jest nam bardzo bliska jako człowiek. To członek naszej polickiej rodziny – powiedział po meczu Marek Mierzwiński, szkoleniowiec Chemika.

Na rozegrane weszła Naiane Rios i zanim "wgryzła" się w mecz, Developres zwyciężył 25:22 i doprowadził do tie-breaka.

Naiene zrobiła bardzo dobrą zmianę, co było widać po naszej grze w tie-breaku – oceniła Łukasik.

Brazylijka, w przeciwieństwie do Kowalewskiej, mało grała przez środek. Najczęściej wykorzystywała skrzydłowe, a w szczególności Jovanę Brakocevic-Canzian, która w decydującej partii wzięła na siebie odpowiedzialność za zdobywanie punktów.

Naiane zagrała dokładnie to, co jej kazałem. Wszystkie decyzje za przebieg jej gry biorę na siebie – przyznał Mierzwiński.

Jovana za to zagrała tak, jak na kapitana przystało. To ogromnie doświadczona siatkarka i w tym meczu to doświadczenie dało nam zwycięstwo – podsumowała Łukasik.

Grupa Azoty Chemik Police - Developres Bella Dolina Rzeszów 3:2 (25:19, 25:22, 22:25, 22:25, 15:12)
Stan rywalizacji play off (do trzech zwycięstw) 1-0 dla Chemika. Drugie spotkanie odbędzie się w czwartek w Rzeszowie
Grupa Azoty Chemik Police: Jovana Brakocevic-Canzian, Marta Czyrniańska, Agnieszka Kąkolewska, Marlena Kowalewska, Martyna Łukasik, Iga Wasilewska - Maria Stenzel (libero) - Naiene de Almeida Rios, Bojana Milenkovic, Katarzyna Połeć
Developres Bella Dolina Rzeszów: Kara Bajema, Jelena Blagojevic, Magdalena Jurczyk, Bruna Honorio Marques, Anna Stencel, Katarzyna Wenerska - Aleksandra Szczygłowska (libero) - Julia Bińczycka, Ana Kalandadze, Izabella Rapacz, Dominika Witowska.