W tym sezonie ekstraklasy siatkarek rywalizacja o najniższe miejsce na ligowym podium była wewnętrzną sprawą łódzkich zespołów. Zakończyła się po trzech meczach, w których pewnie zwyciężyły wyżej notowane po sezonie zasadniczym zawodniczki ŁKS. Brązowe medalistki w trzech spotkaniach z Grot Budowlanymi straciły tylko dwa sety. Jednego z nich rywalowi zza miedzy oddały w niedzielę, choć w trzeciej partii prowadziły w nim już 16:11.
To jednak tylko na chwilę odłożyło rozpoczęcie fety z okazji wywalczenia kolejnego medalu, bo w czwartym secie ŁKS wrócił do dobrej gry i przypieczętował kolejny sukces.
podsumował trener ŁKS Michał Cichy, który w trakcie rozgrywek zastąpił Słowaka Michała Maska.
"Kobiety lubią brąz"
Ełkaesianki zadomowiły się na ligowym podium, z którego nie schodzą od 2018 roku, sięgając kolejno po srebrny, złoty i trzy brązowe medale. Wywalczony w niedzielę medal jest 11. w historii siatkarskiej sekcji ŁKS.
Przyjmująca ŁKS Martyna Grajber podkreśliła, że zdobycie kolejnego medalu to chwila, którą należy celebrować i powinna zostać w pamięci.
zaznaczyła reprezentantka Polski, która w przeszłości występowała w Grot Budowlanych.
Szkoleniowiec drugiej łódzkiej drużyny Maciej Biernat ocenił, że forma jego zespołu w rywalizacji o brąz falowała. Podobnie - wskazał - było w niedzielnym spotkaniu.
tłumaczył opiekun najmłodszej drużyny w kończącym się sezonie ekstraklasy siatkarek.