Treningi w Tatrach, którymi zawsze jestem zauroczona, były ciężkie, ale niezwykle udane - tak Justyna Kowalczyk podsumowała w rozmowie z PAP zakończony w sobotę dwunastodniowy obóz w Zakopanem.
- opowiedziała zadowolona z górskich wypraw multimedalistka olimpijska i mistrzostw świata w biegach narciarskich.
Kowalczyk żałowała jednak, że nie do końca mogła poddać się urokowi Tatr. - dodała.
Zadowolony z tatrzańskich wypraw był także trener Aleksander Wierietielny.
Po marcowym zabiegu artroskopii prawego kolana biegaczki już właściwie nie ma śladu, stąd też szkoleniowiec nie widział potrzeby zjeżdżania ze szczytu Kasprowego kolejką.
- wspominał.
- dodała ze śmiechem Kowalczyk.
Nie kryła jednak radości z powrotu do treningów.
Treningi Justyny Kowalczyk, której towarzyszył Maciej Kreczmer podzielone były równomiernie na górskie wycieczki i nartorolkowe biegi z oponą.
- stwierdziła mistrzyni olimpijska z Vancouver w biegu na 30 km techniką klasyczną.
Trener Wierietielny nie krył niezadowolenia z braku bezpiecznego i przynoszącego dobre efekty szkoleniowe obiektu.
- powiedział.
Szkoleniowiec ma jednak madzieję, że wkrótce sytuacja ulegnie poprawie.
Jego zdaniem do właściwego przeprowadzenia treningu idealna byłaby ponad pięciokilometrowa trasa o odpowiednim profilu.
- podsumował Wierietielny.
Prócz pracy w terenie były także ćwiczenia na siłowni. Zapytana czy tak duży wysiłek wymagał specjalnej diety Justyna Kowalczyk powiedziała, że po prostu jadła sporo i zdrowo. oceniła.
Biegaczka z Kasiny Wielkiej już cieszy się na chwile, które może uda jej się spędzić w domu. - wyliczała Kowalczyk.