Przed rokiem z powodu kontuzji Stoch nie startował w pierwszej części sezonu. Rywalizację o Kryształowa Kulę ukończył na 9. pozycji. Na mistrzostwach świata zdobył brązowy medal w drużynie, a w konkursach indywidualnych był 12. i 17. Dwukrotny mistrz olimpijski z Soczi w nową zimę wchodzi z optymizmem. - mówi Kamil Stoch
Intensyfikacja sezonu to dla Pana jest jakiś kłopot czy radość?
Turniej Czterech Skoczni, a potem mistrzostwa świata w lotach - te imprezy są w kalendarzu bardzo blisko siebie. Jak Pan podchodzi do tego, że praktycznie 10 dni po zakończeniu turnieju jedziecie na loty i będzie walczyć o medale?
To powiedzmy kilka słów o Pana celach na nadchodzącą zimę.
Wiadomo, że od paru lat Letnia Grand Prix nie jest już miarodajna przez natężenie konkursów w Azji i Rosji, ale - Pana zdaniem - któryś z zawodników, których w czołówce do tej pory nie było, faktycznie pokazał umiejętności pozwalające walczyć z Wami o wysokie miejsca?
Patrząc po wynikach w Szczyrku to dawno nie było takiego ścisku w czołówce mistrzostw Polski.
Najciekawsze wydarzenie Pana przygotowań do zimy.
Treningi rozpoczną się o 15.30, a kwalifikacje o 18.00. W sobotę zmagania drużynowe, a w niedzielę indywidualne.