Dziennik Gazeta Prawana logo

Piotr Żyła: Dziś nawet umiem mówić

4 marca 2017, 21:44
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Piotr Żyła
Piotr Żyła/PAP/EPA
W czwartek po zdobyciu brązowego medalu w konkursie na dużej skoczni narciarskich mistrzostw świata w Lahti Piotr Żyła był tak zszokowany, że miał problemy z mówieniem. Po sobotnim, historycznym triumfie Polaków w zmaganiach drużynowych, było z nim znacznie lepiej.

Żyła to obok Macieja Kota drugi przykład doskonałego kunsztu trenerskiego Stefana Horngachera. Poprzedni sezon 30-latek zakończył na 35. miejscu w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. W obecnej edycji aktualnie jest 12., a w styczniu cieszył się z drugiego miejsca w prestiżowym Turnieju Czterech Skoczni.

Między Żyłą a Horngacherem szybko wytworzyła się oparta na zaufaniu relacja. Szkoleniowiec niemal od nowa uczył go skakania, wymuszając na nim zmianę pozycji najazdowej. Zawodnik z zaangażowaniem pracował nad wykorzenieniem starych zwyczajów.

Skoczek z Wisły nie dyskutował również, kiedy przed czwartkowymi zawodami Austriak zobaczył jego zniszczone buty i nakazał ich wymianę. To być może ten detal zaważył na tym, że czwartego Norwega Andreasa Stjernena wyprzedził o 0,6 pkt.

Horngacher natomiast zawsze chwalił publicznie ciężką pracę podopiecznego. Nie zwątpił w niego, gdy ten w Lahti na skoczni normalnej zajął 19. miejsce. W trzech w tym sezonie pucharowych konkursach drużynowych zawsze jako pierwszy skakał Żyła. Kolejność pozostałych zawodników ulegała natomiast zmianie.

Również w sobotę wszystko zaczęło się od Żyły, a trener wystawił go jeszcze na dodatkową próbę. Poprzedzający Polaka rywale skakali z dziesiątej belki. Horngacher natomiast nakazał skrócenie rozbiegu Żyle.

Na zawodniku nie zrobiło to żadnego wrażenia. Wylądował tylko 0,5 metra bliżej od najlepszego wówczas Norwega Andreasa Fannemela, ale w ramach rekompensaty za dziewiątą belkę dostał dodatkowo 4,9 pkt, co jest odpowiednikiem ponad 2,5 m.

ocenił.

W tym momencie Polacy objęli prowadzenie, którego już nie oddali.

- przyznał.

Żyła tym samym dołączył do Adama Małysza i Kamila Stocha, którym wcześniej również udawało się przywozić z MŚ po dwa medale. Małysz dokonał tej sztuki dwukrotnie - 16 lat temu, również w Lahti, wywalczył złoto i srebro, a w 2003 roku w Val di Fiemme był na obu obiektach najlepszy. Stoch natomiast w 2013 roku, kiedy gospodarzem znów było Val di Fiemme, do indywidualnego triumfu na dużej skoczni dołożył brąz z drużyną.

- powiedział Żyła.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj