Dziennik Gazeta Prawana logo

Pjongczang dla Norwegii. Jak pięciomilionowy kraj pokonał świat w sportach zimowych?

26 lutego 2018, 06:24
Ten tekst przeczytasz w 6 minut
Marit Bjoergen i jej koleżanki z kadry
Marit Bjoergen i jej koleżanki z kadry/PAP/EPA
Norwegia miała jasno określony cel na zimowe igrzyska olimpijskie w Pjongczangu: zdobyć 30 medali, w tym co najmniej 10 złotych. Plan udało się wykonać ze sporą nawiązką. Ostatecznie potomkowie Wikingów z Korei wracają z 39 krążkami, w tym aż 14 złotymi. W ten sposób pobili rekord Amerykanów, którzy w 2010 roku w Vancouver 37 razy stawali na podium.

Ojczyzna zaledwie pięciu milionów ludzi stała się światowym hegemonem w sportach zimowych. Jaka jest tajemnica norweskiego sukcesu? - - mówi w rozmowie z dziennik.pl Mariusz Czerkawski.

Norwegowie kochają sport i aktywność fizyczną

Były hokeista reprezentacji Polski zwraca uwagę na jeszcze jeden bardzo istotny szczegół. -- podkreśla były gwiazdor ligi NHL. W rankingach ustępuje im nawet piłka nożna. - - dodaje Czerkawski. Ułatwiają to niezliczone szlaki narciarskie i trasy biegowe oraz sezon z doskonałymi warunkami śniegowymi, który trwa tu od listopada aż do końca kwietnia. Norwegowie mają bliski związek z otaczającą ich naturą. Sport masowy dla nich to nie tylko hasło. W kolejnych latach reszcie świata przełamać ich dominację będzie trudno, bo kraj ten wydaje się mieć niespożyte pokłady talentów.

Norwescy „lotnicy” zagrożeniem dla Stocha

Norweskie federacje sportów zimowych ponad dekadę temu wskazały dyscypliny z największymi szansami na sukcesy i mocno inwestowały w najbardziej obiecujących zawodników. Jak się okazało, to był strzał w dziesiątkę. Sukcesy Marit Bjoergen oraz jej koleżanek i kolegów z kadry sprawiły, że biegi narciarskie stały się sportem narodowym. Jednak wkrótce popularnością mogą im dorównać skoki narciarskie. Wszystko za sprawą Alexandera Stoeckla i jego podopiecznych. Pod wodzą austriackiego szkoleniowca reprezentacja Norwegii w Pjongczangu sięgnęła po złoty medal w konkursie drużynowym. Nie jest to żadna niespodzianka - Tande, Forfang, Stjernen i Johansson, którzy kilka tygodni wcześniej zostali mistrzami świata w lotach, byli faworytami konkursu. „Wikingowie” potęgą są też w biathlonie. Najbardziej utytułowanym zawodnikiem w historii tej dyscypliny jest bez wątpienia Ole Einar Bjørndalen. W sumie poza hokejem i curlingiem norwescy sportowcy liczą się w każdej zimowej konkurencji.

W kwestii finansów Bjoergen i spółka nie mają sobie równych

Utrzymanie norweskiej reprezentacji w biegach narciarskich jest kosztowne. Kadra A składa się z 24 osób. Wszyscy otrzymują regularne pensje. Jest to najmniej 200 tysięcy koron (100 tys. złotych) i nawet 450 tysięcy (225 tys. złotych) rocznie dla najlepszych. Bjoergen i spółka nie muszą martwić się o finanse. Ich sukcesy przyciągają sponsorów jak magnes.

Norweski serwis internetowy vg.no podaje, że budżet reprezentacji Norwegii w biegach kobiet to ok. 40 milionów złotych. Dla porównania koszty teamu Justyny Kowalczyk to ok. 1,5 miliona złotych. Na samo przygotowanie nart do startów w Pjongczangu Norwegowie wydali 10 mln zł.

Dyrektor ekonomiczny ds. biegów w norweskiej federacji narciarskiej NSF Bernt Halvard Olderskog podkreślił, że rosnący z roku na rok budżet jest wynikiem sukcesów od 2010 roku i zimowych igrzysk olimpijskich w Vancouver. - - powiedział.

Mistrzowie cierpiący na astmę

Cieniem na sukcesach Norwegów kładą się ciągłe posądzenia o niedozwolone wspomaganie farmakologiczne. Według wielu to właśnie „sportowa apteka” zapewnia im dominację. - - przestrzega Czerkawski.

Norweski zespół medyczny w Pjongczangu składał się siedmiu lekarzy, dwunastu fizjoterapeutów i trzech masażystów, a medyczny bagaż to m.in. sześć różnych lekarstw na astmę - w sumie aż 6240 porcji! To nie wszystko - we własnym zakresie w leki mogły zaopatrzyć się te wszystkie osoby z reprezentacji, które zażywają je regularnie. - - tłumaczyła szefowa zespołu medycznego norweskiej reprezentacji Mona Kjeldsberg.

Astma wśród norweskich sportowców wzbudza sporo kontrowersji. Cierpi na nią większość biegaczy i biegaczek narciarskich z tego kraju. W 2016 roku norweska gazeta "Verdens Gang" poinformowała, że według jej wyliczeń 42 z 69 norweskich medali olimpijskich w biegach narciarskich od zimowych igrzysk w Albertville 1992 do Soczi 2014 zdobytych zostało przez zawodników stosujących lekarstwa przeciw astmie. Burzę w sportowym świecie wywołały informacje telewizji TV2, która ujawniła, że w Norwegii nawet zdrowym sportowcom sugerowano sięgnięcie po inhalatory. - - tłumaczyli się działacze. Podejrzenia o stosowanie zabronionych substancji nasiliły się jeszcze bardziej po dopingowych wpadkach Martina Sundby'ego i Therese Johaug.

Temat astmy i leków stosowanych przez norweskich biegaczy pojawił się podczas igrzysk olimpijskich w 2010 roku w Vancouver. Justyna Kowalczyk oskarżyła wówczas Bjoergen, że wygrywa tylko dzięki "wspomagaczom". To, czy leki na astmę przynoszą wymierne efekty tym, którzy je stosują, a nie są astmatykami, nie zostało ostatecznie udowodnione. Leków nie można stosować dowolnie i według własnego uznania. Niektóre medykamenty znajdują się na liście zakazanych, ale w myśl przepisów nie może być mowy o stosowaniu dopingu, ponieważ chore sportsmenki mają zgodę Międzynarodowej Federacji Narciarskiej na leczenie.

W biegach narciarskich nawet 40 procent zawodników ma stwierdzoną astmę, która pojawia się w wyniku ciężkich treningów w suchym mroźnym powietrzu. Sportowcy, którzy spędzają 300 dni w roku, biegając dwa razy dziennie na nartach za kołem podbiegunowym, są narażeni na astmę wywołaną wysiłkiem wielokrotnie bardziej niż zwykli śmiertelnicy.

Tort nagrodą za olimpijskie medale w Pjongczangu

Rekordowa liczba medali zdobytych przez Norwegię podczas minionych igrzysk nie przekłada się na premie dla zawodników. Tamtejszy komitet olimpijski nie przyznaje za takie sukcesy nagród finansowych. Za medale ich zdobywcy otrzymują tylko specjalnie przygotowany przez kucharzy reprezentacji... tort. Prezes Olympiatoppen Tore Oevrebo wyjaśnił, że taka jest zasada i jeszcze nie zdarzyło się, aby któryś ze sportowców ją zakwestionował. - - podkreślił Oevrebo.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj