Nazwano to zimną wojną z powodu zimy, lecz przypomina ona w miniaturze zimną wojnę, która rozgrywała się w okresie powojennym pomiędzy blokiem wschodnim i zachodnim.
Szwedzi używają kodów słownych, norwescy cyfrowych
Serwismeni próbują się oszukiwać wzajemnie - smarują narty innymi preparatami niż wskazują to etykiety opakowań, podglądają narty rywali przez teleobiektywy, a przez radio, w którym się wzajemnie podsłuchują, porozumiewają się wyrafinowanym językiem kodów.
Szwedzcy serwismeni przyznali, że używają kodów słownych natomiast norwescy cyfrowych.
W wielu sytuacjach staramy się w ogóle nie używać radia tylko przekazujemy sobie wiadomości osobiście na ucho zwłaszcza w sytuacjach, kiedy pracujemy w bliskiej odległości od siebie - wyjaśnił szef szwedzkich serwismenów Larry Poromaa dziennikowi „Exspressen”.
"Wróg czai się wszędzie"
Dodał że szwedzko-norweska rywalizacja serwismenów weszła na wyższy pozom po wprowadzeniu zakazu stosowania fluoru.
Smarując narty na widoku używamy puszek, w których jest zupełnie inna substancja niż to wskazują napisy. Niektóre smary mają różne kolory, więc wystawiamy przypadkowo na widok narty, których później żaden z zawodników nie używa. Norwegowie robią to samo i takie są zasady tej gry - wyjaśnił
To jak w formule 1, w której zespoły trzymają w ukryciu opony, aby je zmienić w ostatniej chwili, a na widok wystawiają zupełnie inne dla zmylenia rywali - powiedział szef norweskich serwismenów Tord Hegdahl.
Jak opisał Poromaa w obu ekipach panuje atmosfera tajności i podejrzliwości i o detalach przygotowania nart wie tylko najbliższy krąg osób i nie należą do niego ani działacze ani sami zawodnicy - "tak aby nikt się przypadkowo nie wygadał. To nasza wojna, w której liczą się najmniejsze detale, a wróg czai się wszędzie”.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.