Dziennik Gazeta Prawana logo

Chorzowskie marzenie - Niebiescy jak Królewscy

15 marca 2008, 00:55
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
"Wiele lat słyszałam tylko, że fani są zawsze źli, że tylko przeszkadzają. A nam pomogli robiąc sami świetny marketing Wielkim Derbom Śląska" powiedziała w rozmowie z DZIENNIKIEM prezes Ruchu Katarzyna Sobstyl. Pani prezes wierzy, że jej klub już za dwa i pół roku wygra ligę.


Bardzo podoba mi się "moda na chodzenie na Ruch", ale muszę pana zaskoczyć: by zwróciły się koszty organizacji meczu na Stadionie Śląskim trzeba sprzedać ok. 30 tysięcy biletów. Nie znaczy to jednak, że Ruch straci na meczu z Widzewem. Staramy się bowiem sprzedać inne produkty: miejsca na bandach przy murawie i reklamy na telebimie. Dbamy także o catering i sprzedaż gadżetów klubowych. Z tym jednak dopiero raczkujemy.


Decyzje podejmujemy na bieżąco, kierując się rachunkiem ekonomicznym i obserwując zainteresowanie widzów. Na pewno mecz Ruch - Lech odbędzie się właśnie tam, podobnie będzie ze spotkaniem Ruch - Legia. Co do pozostałych, to jeszcze zobaczymy.


Nie można robić dwóch takich samych imprez bo się znudzą. Ten mecz jest reklamowany jako Wielki Mecz Przyjaźni. Kibice obu drużyn bardzo się lubią, z Łodzi przyjedzie ich ponad 3,5 tysiąca, więc liczę, że sami zadbają o atrakcje.


Podobają mi się, ale wiem, że są niedopuszczalne. Nasi kibice też o tym wiedzą i zdają sobie sprawę, że jeśli będziemy musieli zapłacić karę za ich zachowanie, to pieniędzy braknie na coś innego. A każdy wie, że mamy problemy finansowe. Kłopot to zmiana mentalności, czyli doprowadzenie do takiej sytuacji, jaka była na meczu Ruch - Górnik: gdy kibice obu drużyn się szanują, dyskutują, żartują z siebie i nie ma tam żadnej agresji. Wtedy nikt nie będzie się bał pójść na stadion, ani puścić tam dziecka. Kiedyś na wakacjach poszliśmy na mecz Realu Madryt i kapitalnie spędziłam czas. Patrzyłam na to jak kibic, który spędza czas w wielkiej klubowej rodzinie. Chciałabym, by tak samo rozrastała się chorzowska, niebieska rodzina. Moim ideałem jest sytuacja, w której ludzie będą przychodzić na mecz godzinę, a najlepiej dwie przed pierwszym gwizdkiem. Żeby wyjście na Ruch było okazją do spotkania z rodziną, ucieczki od codziennej gonitwy i walki z czasem.


Rok 2007 zamknęliśmy zyskiem, więc jest już lepiej. Teraz myślimy już o przyszłości, ale nastręcza to pewne trudności. Bo jak na przykład przygotować prospekt przed wejściem na NewConnect, skoro nie możemy dokładnie oszacować wartości praw medialnych, bo przetarg się jeszcze nie zakończył? To są problemy, z którymi stykamy się na co dzień.


Ale będzie musiał zacząć spełniać. A na pomysł ze Śląskim trzeba było wpaść, a potem go odpowiednio wypromować. W Polsce nadal nie doceniamy siły kibica. Wiele lat słyszałam tylko, że fani sa zawsze źli, że tylko przeszkadzają. A nam pomogli robiąc sami świetny marketing Wielkim Derbom Śląska. Ściągali znajomych nie tylko z całego kraju, ale także z Austrii i Niemiec, mówiąc, że jest takie świetne wydarzenie, które trzeba zobaczyć. I na meczu akredytowało się prawie pół tysiąca dziennikarzy, a stadion był pełny. To nasza wspólna praca i wspólny sukces.


To już się dzieje. Większość prezesów to teraz osoby, które miały przynajmniej styczność ze światem biznesu. Muszą zarządzać spółkami akcyjnymi, a do tego potrzeba kwalifikacji.

.
U nas też w klubie nie brakuje ludzi przez lata związanych z Ruchem. Że wspomnę tylko Mirosława Mosóra odpowiadającego za sprawy sportowe, z którym blisko współpracuję i od którego się uczę. Razem doprowadzimy do tego, że Ruch, podążający jeszcze niedawno wyboistą drogą, na stałe wjedzie na taką z kostki brukowej, a potem na nowiutki asfalt. Wierzę, że jest to możliwe.


Za dwa i pół roku.


A jak dwa lata temu Ruch bronił się przed spadkiem z drugiej ligi wierzył pan, że szybko wejdzie do ekstraklasy? Wielu wątpiło. Tymczasem Ruch potrafi zaskakiwać. I jeszcze nie raz wszystkich zaskoczy.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj