W połowie marca reprezentanci Polski przystąpili w Londynie do europejskich kwalifikacji do olimpijskiego turnieju bokserskiego w Tokio. Bardzo dobrze spisywały się zwłaszcza podopieczne Karoliny Michalczuk, które wygrały wszystkie cztery walki. Zwycięstwa odniosły Sandra Drabik (51 kg), Sandra Kruk (57 kg), Aneta Rygielska (60 kg) i Karolina Koszewska (69 kg), a na pierwszy pojedynek czekała Elżbieta Wójcik (75 kg).
Po trzecim dniu, ze względu na obawy związane z rozprzestrzeniającym się koronawirusem, brytyjskie zawody zostały przerwane. Poinformowano, że wyniki i drabinka turniejowa będą "zamrożone”, a rywalizacja zostanie wznowiona po uporaniu się pandemią. W praktyce może to oznaczać kilkumiesięczną przerwę. W tej sytuacji biało-czerwoni wrócili do Polski, gdzie czekała ich dwutygodniowa kwarantanna.
– stwierdziła wicemistrzyni Europy Rygielska.
W okresie kwarantanny polscy pięściarze i pięściarki monitorowali zdrowie (nikt nie miał objawów koronawirusa), a poza tym zawodniczki "rywalizowały” w robieniu pompek. Taką zabawę wymyśliła selekcjoner Michalczuk, była mistrzyni świata.
– podkreśliła torunianka, której marzeniem jest medal olimpijski.
Podczas londyńskich kwalifikacji Rygielska wysoko na punkty pokonała Rumunkę Cristinę-Paulę Cosmę, a w następnym pojedynku miała się zmierzyć z mistrzynią globu z 2018 roku Irlandkę Kellie Harrington. Nie wiadomo jednak, kiedy do tej walki dojdzie. Igrzyska w Tokio zostały przełożone na 2021 rok.
– zaznaczyła.
Podczas ubiegłorocznych MŚ w Rosji Rygielska medalu nie zdobyła, ale miała okazję obserwować zawodniczki, które stanęły na podium, tj. Brazylijkę Beatriz Ferreirę (złoto), Chinkę Wang Cong (srebro), Amerykankę Rashidę Ellis i Finkę Mirę Potkonen (brąz). Zresztą tej ostatniej, urodzonej w 1980 roku, zabraknie w igrzyskach 2021, bowiem przekroczy wiek umożliwiający rywalizację w boksie, tzn. 40 lat.
– powiedziała.