W karierze amatorskiej Różański boksował z późniejszym mistrzem świata WBO Krzysztofem Głowackim i pretendentem do tytułu zawodowego czempiona Andrzejem Wawrzykiem. Z kolei wśród profesjonalistów wygrywał z krajową czołówką wagi ciężkiej – Albertem Sosnowskim (dawny rywal Witalija Kliczko o pas WBC) i Izuagbe Ugonohem. W mediach nie brakuje spekulacji, że wkrótce spotka się z Arturem Szpilką, a może ciekawszy byłby pojedynek z Mariuszem Wachem?

Reklama

Jeśli za tydzień wygram z Cetinkayą, to zacznę myśleć o Szpilce. Ewentualna walka z nim dostarczyłaby kibicom zapewne więcej wrażeń niż z Wachem. Szpila wzbudza sporo emocji, i tych ringowych, i pozaringowych, jest osobą wybuchową. Poza tym lepiej technicznie boksuje od Mariusza, który mimo 40 lat na karku oczywiście wciąż jest w szerokiej światowej czołówce. Ale dla mnie lepszym rywalem z różnych powodów byłby Artur – zaznaczył Różański (KnockOut Promotions).

Niepokonany na zawodowych ringach, co więcej odnoszący przed czasem zwycięstwo za zwycięstwem pięściarz pochodzi spod rzeszowskiej miejscowości Czarna Sędziszowska. Jest najmłodszym z ośmiorga rodzeństwa. Początkowo trenował w domu, a potem w klubach z Rzeszowa: Wisłoku i Stali. Do Tarnowa, gdzie będzie walczył z Cetinkayą, jeździł do trenera Mariana Basiaka.

W Tarnowie znalazłem się na pewien czas dlatego, że w Rzeszowie nie zostały docenione moje osiągnięcia, tj. zwycięstwo w juniorskim Pucharze Polski oraz młodzieżowe wicemistrzostwo kraju – przyznał Różański, który łączy sport z nauką. Skończył studia - kierunek wychowanie fizyczne na Uniwersytecie Rzeszowskim i podyplomówkę Bezpieczeństwo i Higiena Pracy na Politechnice.

Studiowałem m.in. z siatkarzem Rafałem Buszkiem i kilkoma piłkarzami. W życiu wszystko można pogodzić, o ile jest się zdeterminowanym. W tym momencie koncentruję się na boksie i czekam już na walkę w Tarnowie. W przeszłości niezbyt mi się tam wiodło, w trzeciej walce w karierze przegrałem z Mariuszem Smoleniem, zaś w 2015 roku uczestniczyłem w turnieju "Nadziei Olimpijskich". Tarnowskie zawody zostały pomyślane o zawodnikach marzących o igrzyskach w Pekinie. Niestety odpadłem w półfinale. Niedługo później miałem zacząć boksować zawodowo, ale doznałem kontuzji ręki i wszystko przesunęło się o wiele lat. W końcu debiutowałem dopiero w 2015 roku na podziemnej gali w Wieliczce – stwierdził.

Na co dzień Różański sam prowadzi zajęcia bokserskie, a jednym z jego podopiecznych był Rafał Kalisz, prezes firmy Fibrain wspierającej m.in. rzeszowskich sportowców z kilku dyscyplin. To właśnie z moim przyjacielem Rafałem stwierdziliśmy, że po sześciu latach przerwy wrócę do boksu i zostanę zawodowym pięściarzem. To było po jednym ze wspólnych treningów, byłem jego szkoleniowcem. Od wielu lat mocno mnie wspiera w dążeniach do celu. Otworzył mi drzwi do dużego sportu i wierzę, że z jego pomocą nie poprzestanę na walkach z Sosnowskim, Izu, Szpilką czy Wachem. Nie jestem rozbity, nie jestem wyboksowany, mimo że mam 34 lata. W kategorii ciężkiej można walczyć o tytuły i w znacznie starszym wieku – podkreślił.

Głównym wydarzeniem "KnockOut Boxing Night 13" będzie pojedynek Masternaka (41-5, 28 KO) z Gabończykiem Taylorem Mabiką (19-5-2, 10 KO), byłym rywalem mistrzów świata wagi junior ciężkiej: Krzysztofa Włodarczyka (58-4-1, 39 KO) i Głowackiego (31-2, 19 KO).

Na tarnowskim ringu wystąpią pochodzący z tego miasta bracia Kiwiorowie: doświadczony Damian (7-1-1, 0 KO) zmierzy się z Hiszpanem Rubenem Rodriguezem (9-5-1, 4 KO), a Maciej (1-0) z Jakubem Laskowskim (2-0-1, 1 KO), z kolei Adam Balski (14-0, 8 KO) powalczy z Jarosław Prusak (9-4, 9 KO). W debiucie wicemistrz kraju Rafał Wołczecki zmierzy się ze Słowakiem Ratislavem Frano (6-17-2, 3 KO).