- Russell i Antonelli bezbłędni - Mercedes wraca na szczyt
- Ferrari poza 1 podium - ale show na starcie robi wrażenie
- Koszmar Piastriego: wypadł przed startem własnego domowego wyścigu
- Verstappen wraca z ostatniego miejsca. Hadjar rozczarowuje
- Debiutanci: Lindblad błyszczy, Bortoleto zaskakuje, Cadillac... dojeżdża
Russell i Antonelli bezbłędni - Mercedes wraca na szczyt
Kwalifikacje nie pozostawiały złudzeń - Mercedes był najszybszy i to ze znaczną przewagą. George Russell zdobył pole position, a tuż za nim ustawił się 18-letni Kimi Antonelli. W niedzielę Srebrne Strzały potwierdziły swoją dominację, choć droga na szczyt nie była usłana różami.
Imponujący start Ferrari sprawił, że Charles Leclerc przejął prowadzenie od Russella już na pierwszym zakręcie, a Antonelli wypadł aż na siódmą pozycję. Wyścig zamienił się w dynamiczny pojedynek - Leclerc przez wiele okrążeń bronił się przed Russellem, ale kluczowa różnica strategiczna przesądziła o wynikach.
Mercedes wprowadził oba samochody do pit stopu podczas pierwszej fazy wirtualnego samochodu bezpieczeństwa. Ferrari - nie. Scuderia zapłaciła za to cenę: gdy Leclerc i Hamilton zjechali w późniejszych okrążeniach, stracili pozycje i czasu nie udało się już odrobić. Co więcej, opony Russella i Antonellego wytrzymały do samej mety - bez drugiego pit stopu. Efekt: podwójne podium dla Mercedesa i doskonały start sezonu.
Ferrari poza 1 podium - ale show na starcie robi wrażenie
Przed sezonem Ferrari budziło wielkie nadzieje. Solidne testy w Bahrajnie, Leclerc z najszybszym czasem, a Hamilton mówiący o tym, że czuje się "w najlepszym miejscu od lat". W Melbourne Scuderia była jednak wyraźnie wolniejsza niż Mercedes - Leclerc startował z czwartego miejsca, Hamilton z siódmego.
Obaj kierowcy zrekompensowali to błyskotliwym startem. Leclerc w kilka sekund pokonał dwa samochody i wyszedł na prowadzenie. Hamilton przez chwilę mógł dogonić Russella, jednak znalazł się w ciasnym korku i stracił szansę. Ostatecznie Leclerc zameldował się na trzecim miejscu podium, Hamilton na czwartym - ledwie nie dogoniwszy kolegi z zespołu przy szachownicy.
Siedmiokrotny Mistrz Świata był jednak optymistyczny po wyścigu: przyznał, że widzi "mnóstwo pozytywów" i że jest naprawdę podekscytowany tym, co czeka ich w kolejnych rundach.
Koszmar Piastriego: wypadł przed startem własnego domowego wyścigu
Najtragiczniejsza historia weekendu to bez wątpienia Oscar Piastri. Australijczyk startujący przed własną publicznością - po kwalifikacjach z piątego miejsca - nie zdążył nawet dotrzeć na linię startową.
W drodze na ustawienie startowe, wyjeżdżając z czwartego zakrętu, Piastri stracił panowanie nad samochodem. MCL40 uderzył w bariery. Kierowca wyszedł bez szwanku, ale uszkodzenia auta były zbyt poważne - wyścig skończył się przed jego rozpoczęciem.
Piastri wyjaśnił potem, że w momencie zmiany biegu auto dostarczyło nagle o 100 kW mocy więcej niż przez cały weekend. Koła straciły przyczepność, a on stał już na krawężniku - "splot niekorzystnych czynników", który kosztował go udział w Grand Prix. "To wstyd. Takie rzeczy nie powinny się zdarzać nigdzie, a już na pewno nie w moim domowym wyścigu" - przyznał 24-latek.
Po drugiej stronie garażu McLarena Lando Norris dobrnął do mety na piątym miejscu - ale sam przyznał, że zespół "musi znacznie udoskonalić samochód".
Verstappen wraca z ostatniego miejsca. Hadjar rozczarowuje
Max Verstappen znów pokazał, że kwalifikacje to tylko formalność. Po poważnym wypadku w Q1 - spowodowanym nietypową awarią - startował z 20. miejsca. Na mecie był szósty. Po drodze awansował o 14 pozycji i zdobył tytuł Kierowcy Dnia.
Sam Holender nie miał jednak złudzeń: wiedział, że Red Bull traci do Mercedesa i Ferrari i "musi być szybszy", jeśli chce walczyć o zwycięstwa. Strategia dwóch pit stopów wynikała z ciągłych problemów z ziarnistością opon - to nie był plan, lecz konieczność.
Znacznie gorzej poszło Isackowi Hadjarowi. 21-latek zakwalifikował się imponująco - trzecia pozycja na starcie. Po 11 okrążeniach z jego bolidu zaczął wydobywać się dym. Wyścig skończył się awarią silnika i wielkim niedosytem.
Debiutanci: Lindblad błyszczy, Bortoleto zaskakuje, Cadillac... dojeżdża
Arvid Lindblad - jedyny debiutant w stawce 2026 - zdał egzamin celująco. Już podczas treningów wyprzedzał swojego bardziej doświadczonego kolegę z Racing Bulls, Liama Lawsona. W wyścigu przez chwilę jechał na trzeciej pozycji, bronił się skutecznie przed Hamiltonem i ostatecznie zdobył cztery punkty, zajmując ósme miejsce. Debiut na miarę oczekiwań.
Gabriel Bortoleto w barwach Audi również zaskoczył - przebił się z 10. na 9. miejsce, wyprzedzając Pierre'a Gasly'ego. Mocny start dla nowego zespołu fabrycznego, choć Nico Hülkenberg nie zdołał nawet stanąć na starcie przez awarię techniczną.
Cadillac zamknął stawkę. Sergio Perez minął linię mety na 16. miejscu jako ostatni z finiszujących, a Valtteri Bottas wycofał się z wyścigu. Perez jednak podkreślił, że samo ukończenie wyścigu to "najlepszy wynik, na jaki mogli liczyć" jako zupełnie nowy zespół.
Nowe przepisy działają - więcej wyprzedzeń, więcej emocji
Sezon 2026 startuje z radykalnie zmienionymi przepisami technicznymi - i efekt był widoczny od pierwszego zakrętu. Nowe przyciski "Doładowanie" i "Wyprzedź" dodały dramatyzmu na torze, a sam wyścig obfitował w akcję: naliczono ponad 120 wyprzedzeń, w porównaniu do zaledwie 45 w analogicznym wyścigu rok wcześniej.
Leclerc i Russell wymieniali się prowadzeniem wielokrotnie, a w środku stawki Lindblad doświadczył na własnej skórze działania nowego systemu energetycznego - w kluczowym momencie walki z Bearmanem wyczerpał mu się akumulator, by w kolejnym okrążeniu odrobić stratę.
Melbourne dało przedsmak sezonu, który może okazać się jednym z najbardziej wyrównanych od lat. Już za tydzień Formuła 1 leci do Chin - i wszyscy będą z niecierpliwością czekać, czy hierarchia z Australii się powtórzy.
Klasyfikacja - Grand Prix Australii 2026
| POZ. | KIEROWCA | ZESPÓŁ | CZAS / STRATA | PKT | |
| 1 | George Russell#63 | Mercedes | 1:23:06.801 | 25 | |
| 2 | Kimi Antonelli#12 | Mercedes | +2.974s | 18 | |
| 3 | Charles Leclerc#16 | Ferrari | +15.519s | 15 | |
| 4 | Lewis Hamilton#44 | Ferrari | +16.143s | 12 | |
| 5 | Lando Norris#1 | McLaren | +51.741s | 10 | |
| 6 | Max Verstappen#3 | Red Bull | +54.617s | 8 | |
| 7 | Oliver Bearman#87 | Haas | +1 okr. | 6 | |
| 8 | Arvid Lindblad#41 | Racing Bulls | +1 okr. | 4 | |
| 9 | Gabriel Bortoleto#5 | Audi F1 | +1 okr. | 2 | |
| 10 | Pierre Gasly#10 | Alpine | +1 okr. | 1 | |
| 11 | Esteban Ocon#31 | Haas | +1 okr. | — | |
| 12 | Alexander Albon#23 | Williams | +1 okr. | — | |
| 13 | Liam Lawson#30 | Racing Bulls | +1 okr. | — | |
| 14 | Franco Colapinto#43 | Alpine | +2 okr. | — | |
| 15 | Carlos Sainz Jr.#55 | Williams | +2 okr. | — | |
| 16 | Sergio Pérez#11 | Cadillac | +3 okr. | — | |
| 17 | Lance Stroll#18 | Aston Martin | +15 okr. | — | |
| 18 | Fernando Alonso#14 | Aston Martin | NK | — | |
| 19 | Valtteri Bottas#77 | Cadillac | NK | — | |
| 20 | Isack Hadjar#6 | Red Bull | NK | — | |
| — | Oscar Piastri#81 | McLaren | NS | — | |
| — | Nico Hülkenberg#27 | Audi F1 | NS | — |