Dziennik Gazeta Prawana logo

Robert jest bohaterem, jakiego potrzebują Polacy

9 czerwca 2008, 03:57
Ten tekst przeczytasz w 6 minut
Robert nie lubi szumu wokół siebie. Ale potrafi znaleźć się w tym światku - i to jako twardziel, a nie playboy - mówi DZIENNIKOWI Artur Kubica, ojceic naszego kierowcy Formuły 1.


Teoretycznie ma na to szanse, ale zadanie jest bardzo trudne. Ferrari dysponuje jednak lepszym bolidem, czego może aż tak wyraźnie nie widać w punktacji. Znamienne jest to, że po jednej trzeciej sezonu Robert nie traci zbyt wielu punktów do lidera, dlatego nie można wykluczyć żadnego rozwiązania. Także tego, że mistrzem zostanie już teraz. Przede wszystkim chciałbym jednak, żeby czterej kierowcy znajdujący się na czele klasyfikacji generalnej do końca walczyli o tytuł.


Zmienił się jego inżynier wyścigowy, który był kluczową postacią jeżeli chodzi o niepowodzenia syna w ubiegłym sezonie. Z nowym inżynierem młody dużo lepiej się dogaduje. Nie jest wcale szybszy niż w poprzednim roku, ale ma lepiej przygotowany bolid i więcej doświadczenia.


Jego podejście do wyścigów jest niezmienne. Ale z pewnością możliwości ma większe dzięki dobrej współpracy z inżynierem. Jest bardziej wyluzowany, bo współpraca z zespołem lepiej się układa.


Nic się nie zmieniło, jego telefon najczęściej milczy, a widzimy się nawet rzadziej niż w poprzednim sezonie. W tym roku spotkaliśmy się raz, kiedy Robert wpadł na chwilę do Polski. Na wyścigi nie jeżdżę, mam sporo obowiązków, a młody nie lubi, jak mu się przeszkadza w pracy.


Tak zamierzam zrobić w sierpniu, gdy pod Budapesztem odbędzie się Grand Prix Węgier. Nie tylko sam jadę, ale organizuję wyjazd dla większej grupy kibiców. Na stronie www.f1portal.pl sprzedajemy bilety na wyścigi, produkty BMW i organizujemy wyjazdy na Grand Prix. Zachęcam wszystkich, by pojechać z nami na Węgry. Mamy dobrą ofertę z noclegami, wyżywieniem i biletami na trybuny. Ja będę szefem wycieczki.


Wszyscy mówią, że Robert będzie tym kierowcą, który przerwie dominację Ferrari i McLarena. Ja też tak typuję. Ale te dwa zespoły nadal są szybsze, choć na niektórych torach ten dystans maleje. I Hungaroring jest takim obiektem, który powinien sprzyjać Robertowi.


Też uważam, że to jest ta czwórka kierowców, która robi różnicę. Widać to nawet w osiągnięciach wewnątrz poszczególnych zespołów.


Robert nie zmieni zespołu w przyszłym sezonie, bo BMW go nie puści. To Niemcy decydują, czy Robert będzie jeździł w ich zespole i chcą go zatrzymać. Z dużym prawdopodobieństwem można też powiedzieć, że jego partnerem pozostanie Heidfeld. Nick się pozbiera, ale nie na tyle, by zagrozić supremacji Roberta w zespole.


Może wcale nie trzeba jeździć w Ferrari, żeby wygrać mistrzostwa świata. Zdobyć tytuł z BMW to jest wyzwanie, a Robert lubi wyzwania. Poza tym nie wiadomo, które teamy będą mocne w przyszłym sezonie, bo czekają nas rewolucyjne zmiany konstruktorskie. Zespoły będą jeździć z dużo mniejszym dociskiem aerodynamicznym, o jakieś 40-50 procent. Pojawią się opony typu slick. Wprowadzony zostanie KERS, czyli system odzyskiwania energii, no i zlikwidowane zostaną koce do rozgrzewania opon. Dla Roberta te zmiany będą korzystne.


Jest to trudne. Robert jest natychmiast rozpoznawalny. Polacy potrzebują kolejnego bohatera, a Formula 1 jest dobrym miejscem do kreowania bohaterów.


Było miło. Robert jest rozpoznawalny prawie na całym świecie, nawet w egzotycznych dla nas miejscach, z czego ludzie często nie zdają sobie sprawy. Formułą 1 pasjonują się wszędzie, więc mogę powiedzieć, że w pewnym stopniu Robert jest wizytówką Polski.


Taki był nasz cel, by dostać się do Formuły 1. Czasami ta popularność przeszkadza, zwłaszcza Robertowi, który nie lubi szumu wokół siebie. Ale potrafi znaleźć się w tym światku i to jako twardziel, a nie playboy. Mimo że gdy jeździ się w F1, nie da się normalnie funkcjonować. Kierowcy są trybikami w maszynie, w której nie ma czasu na zwykłe życie. Dlatego ja najmilej wspominam okres, gdy Robert jeździł w kartingu. Widywaliśmy go wtedy znacznie częściej. Teraz nie ma czasu na nic innego poza ściganiem, testami i spotkaniami PR.


Oczywiście, że nie. Formuła 1 była naszym celem. Planowaliśmy kolejne kroki. Nie ukrywam, że Robert był dobrze prowadzony jako młody chłopak. W odpowiednim czasie startował w odpowiednich seriach. Kluczowym momentem był wyjazd w wieku 13 lat do Włoch i zakończenie rywalizacji w Polsce, która już nic mu nie dawała. To był idealny moment, by spróbować czegoś nowego.

Formuła 1 rzeczywiście była czymś odległym, ale jest wiele serii wyścigowych, w których młody mógłby rywalizować. W wieku 16 lat, gdy trzeba było wybrać między sportem a nauką, wybraliśmy sport. Już wtedy było wiadomo, że Robert będzie kierowcą zawodowym.


W tym wieku to już młody bardziej decydował o sobie.


Od początku, czyli gdy miał pięć lat, było wiadomo, że ma predyspozycje do ścigania. Dużo jeździł i nabrał wiele umiejętności, które są obce przeciętnemu kierowcy, a dla niego są naturalne. Pewnie gdyby go zapytać, dlaczego jeździ tak szybko, nie potrafiłby powiedzieć. Poza tym ma twardy charakter, wszelkie emocje nie powodują rozgrzania głowy. Dzięki temu syn nie spala się psychicznie. Nawet te negatywne emocje powodują, że jest jeszcze bardziej zdeterminowany.


W przyszłym roku, mam nadzieję.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj