Dziennik Gazeta Prawana logo

Kubica nie będzie mistrzem, bo inni oszukiwali?

22 października 2008, 16:52
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Max Mosley, szef Międzynarodowej Federacji Samochodowej (FIA), zaszokował wszystkich, kiedy przyznał, że niektóre z zespołów zwiększały moc swoich silników. Przed obecnym sezonem Formuła 1 wprowadziła "zamrożenie silników", czyli zakaz pracy nad rozwojem jednostek napędowych. Jednak nie wszyscy się do tego dostosowali.

W trakcie sezonu zespoły mogą korzystać tylko z tych silników, które zostały homologowane przez FIA. Chodziło przede wsystkim o ograniczenie kosztów. Takie "zamrożenie" ma potrwać aż do 2013 roku.

Jednak w praktyce wyglądało to zupełnie inaczej. Część zespołów pod pozorem naprawy usterek poprawiała już homologowane silniki. Potwierdza to szef FIA Max Mosley, który twierdzi: "Niektóre zespoły miały z tego korzyść, bo zwiększyły moc swoich silników".

Niestety, nie wiadomo o kogo chodzi. Co ciekawe, FIA sama wydawała pozwolenia na "naprawy" jednostek napędowych, więc nie mogła tych maszyn zdyskwalifikować - pisze "Gazeta Wyborcza".

>>>Nadchodzi rewolucja w Formule 1

Czyje silniki zostały przebadane? McLarena Hamiltona po Grand Prix Niemiec, Ferrari Felipe Massy po wyścigu w Belgii, a nawet silnik z BMW Nicka Heidfeldapo GP Singapuru. W dwóch pierwszych maszynach, które Hamiltona i Massę dowiozły na pierwsze i drugie miejsce w klasyfikacji kierowców, nie stwierdzono odchyleń od tych silników, które zostały homologowane. Taki sam werdykt wydano w sprawie jednostki napędowej bolidu Heidfelda - pisze "Gazeta Wyborcza".

Kubica często w tym sezonie powtarzał, że dystans do czołówki się zwiększa. Niewykluczone, że nie chodziło tylko o zaniechanie pracy nad rozwojem całego bolidu, ale też i o to, że silniki w McLarenach i Ferrari były po prostu coraz lepsze.

>>>BMW kończy z eksperymentami

Przecież to także silniki Ferrari były przyczyną nagłej poprawy zespołu Toro Rosso. Sebastian Vettel wygrał Grand Prix Włoch, a cały zespół uzbierał już 34 punkty.

Mosley już zapowiedział, że przed przyszłym sezonem nastąpi tzw. wyrównanie i każdy zespół będzie mógł "podkręcić" swoją maszynę. Teamy będą jednak musiały przedstawić FIA projekty zmian do zaakceptowania.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj