Po tak straszliwym wypadku - jak ten, który Polak miał podczas Grand Prix Kanady - każde auto poszłoby do złomowania. Ale nie bolid Roberta. "Wykorzystamy je do symulacji, aby zobaczyć, co możemy jeszcze poprawić w kwestiach bezpieczeństwa" - wyjaśnia główny inżynier zespołu BMW Sauber Willy Rampf.
Kierownictwo BMW zdecydowało się nie oddawać samochodu Kubicy na złom, lecz przetransportować go do Europy, do fabryki zespołu w Hinwil. Tam inżynierowie dokładnie
oglądają każdy element, analizują uszkodzenia, sprawdzają, gdzie i jak działały największe siły i wprowadzają wszystkie dane do potężnego komputera.
Wyniki mają w przyszłości pomóc w zbudowaniu jeszcze bezpieczniejszego pojazdu. "W ten sposób otrzymamy kompletny obraz wypadku. Dane, które przetworzy komputer, pozwolą nam na ulepszenie w konstrukcji kabiny kierowcy (monocouque)" - mówi na łamach "Super Expressu" Rampf.
Wyniki mają w przyszłości pomóc w zbudowaniu jeszcze bezpieczniejszego pojazdu. "W ten sposób otrzymamy kompletny obraz wypadku. Dane, które przetworzy komputer, pozwolą nam na ulepszenie w konstrukcji kabiny kierowcy (monocouque)" - mówi na łamach "Super Expressu" Rampf.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Michał Ignasiewicz
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
Zobacz
|
