W oficjalnym oświadczeniu Międzynarodowa Federacja Samochodowa (FIA) poinformowała, że sprzeciw niemieckiego zespołu dotyczył możliwego pogwałcenia przepisów i był "przeciwko klasyfikacji ustalonej na koniec zawodów".
W dramatycznych okolicznościach - wyprzedzając Hamiltona na ostatnim okrążeniu - mistrzem świata został Holender Max Verstappen z Red Bulla. Przed ostatnim "kółkiem" z toru zjechał samochód bezpieczeństwa, którego obecność na torze pozwoliła Verstappenowi zmniejszyć stratę do prowadzącego w wyścigu Brytyjczyka i znaleźć się tuż za jego plecami. Później Holender przeprowadził skuteczny atak.
Wątpliwości Mercedesa może budzić moment wznowienia rywalizacji (gdyby samochód bezpieczeństwa pozostał na torze o jedno okrążenie dłużej, wówczas kolejność nie mogłaby się już zmienić) oraz kwestia zdublowanych zawodników, którym najpierw zabroniono wyprzedzania samochodu bezpieczeństwa i odrobienia okrążenia straty, a następnie tę decyzję zmieniono. Było to o tyle kluczowe, że w tym momencie między Hamiltonem a Verstappenem jechało kilku zdublowanych kierowców, którzy uniemożliwiliby Holendrowi tak szybkie podjęcie walki z siedmiokrotnym mistrzem świata.
Na razie nie wiadomo, kiedy protest Mercedesa zostanie rozpatrzony.
Mercedes został po raz ósmy z rzędu mistrzem świata konstruktorów z przewagą 28 punktów nad Red Bullem. Niezależnie od decyzji sędziów ta kolejność już się nie zmieni.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.