Pieniądze trafią na konto fundacji "Breathe Again".

Reklama

34-latek, ośmiokrotny uczestnik Meczu Gwiazd, był jednym z tych zawodników, który wyrażał za pośrednictwem mediów społecznościowych swoje wątpliwości, co do udziału w rywalizacji na Florydzie, choć nie z powodu koronawirusa.

Był jednym z graczy, którzy ewentualną nieobecnością w Orlando chcieli zwrócić uwagę na kwestie rasizmu i nierówności społecznej w USA, co miało związek z śmiercią czarnoskórego Amerykanina George'a Floyda. Do zdarzenia doszło w Minneapolis 25 maja, a Floyd zmarł po brutalnej interwencji policjanta.

Howard, który był gwiazdą ligi przez ponad dekadę, a w 2016 roku podpisał jeszcze trzyletnią umowę z Atlanta Hawks na 70,5 mln dol., w tym sezonie ma jednak kontrakt niegwarantowany – otrzymuje wynagrodzenie za każdy dzień treningów i mecze w barwach Lakers. To niecodzienna sytuacja, gdyż tacy koszykarze jak 34-latek, nawet u schyłku kariery, mają gwarantowane umowy.

„Czuję, że mamy świetną okazję, by zostać mistrzami w tym roku” - powiedział CNN zawodnik, który wciąż czeka na mistrzowski pierścień, a w NBA gra od 16 lat.

Ostatnie lata nie były jednak najlepsze dla dawnego zawodnika Orlando Magic (2004-2012), także z powodu problemów osobistych. W tym właśnie klubie był jednym z liderów, a pod koszem rywalizował z Marcinem Gortatem.