Dziennik Gazeta Prawana logo

Ważne zwycięstwo Legii w Sopocie. Warszawianie wiceliderem Energa Basket Ligi

6 marca 2021, 09:11
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Jamel Morris
<p>Jamel Morris</p>/Newspix
Z ogromną chęcią rewanżu do starciu z Treflem Sopot przystąpili koszykarze Legii Warszawa. Po dotkliwej porażce w Pucharze Polski tym razem podopieczni trenera Wojciecha Kamińskiego od początku dyktowali warunki gry i zasłużenie pokonali rywali 81:74 dzięki czemu zajmują obecnie drugie miejsce w ligowej tabeli.

Legioniści zaczęli piątką Nick Neal, Jakub Karolak, Jamel Morris, Grzegorz Kulka i Walerij Lichodiej. Sopocianie szybko chcieli zaznaczyć swoją przewagę, jaką niewątpliwie teoretycznie mieli w strefie podkoszowej. Szybko trzy przewinienia popełnił Martynas Paliukenas, a warszawianie nie pozwalali Treflowi na swobodę w ataku. Po dwóch z rzędu trafieniach z dystansu (Karolak i Lichodiej), Legia prowadziła 11:6. Gospodarze przyspieszyli swoja grę, ale nie ustrzegali się błędów z których korzystali warszawianie. Podopieczni trenera Wojciecha Kamińskiego znajdowali sobie otwarte pozycje, które zamieniali na punkty m.in. Grzegorz Kulka czy Jamel Morris. Inaczej było na linii rzutów wolnych, gdzie Legia pudłowała zdecydowanie zbyt często. Pierwsza kwarta zakończyła się jednak wygraną legionistów, 22:19.

Trefl szybko odrobił niewielkie straty, gra ponownie się wyrównała, obie ekipy często próbowały trafiać zza łuku, co okazywało się dobrą strategią. Po takich rzutach Jakuba Karolaka i Nicka Neala szkoleniowiec sopocian zdecydował się poprosić o przerwę w grze. Gospodarze próbowali grać pod kosz rywali, ale stołeczna drużyna dość sprawnie neutralizowała tę taktykę. Po akcji 2+1 Jamela Morrisa było już 40:30 dla Legii na nieco ponad dwie minuty przed końcem pierwszej połowy. W obozie Trefla zaczęło robić się nerwowo, faul niesportowy popełnił Łukasz Kolenda, a przewinienie techniczne odgwizdano trenerowi Marcinowi Stefańskiemu. W efekcie tych wydarzeń warszawianie schodzili na przerwę z 13 punktami przewagi prowadząc 45:32.

Podrażnieni gospodarze musieli odrabiać straty, ale to Legia zaczęła trzecią kwartę od dwóch z rzędu trafień z dystansu. Kolejne minuty należały już do Trefla, który dzięki skutecznym akcjom kończonym w strefie podkoszowej zmniejszył prowadzenie Legii do ośmiu „oczek”. Stan ten nie trwał długo, bowiem goście poukładali swoją grę i znów dyktowali warunki gry wracając do pierwotnej przewagi. Ponownie w zespole Trefla dały o sobie znać nerwy -znów przewinienie techniczne popełnił Łukasz Kolenda, a kolejna akcja Jamela Morrisa dała stołecznemu zespołowi trzy punkty. Po trzydziestu minutach gry Legia wygrywała 65:50.

W ostatniej kwarcie priorytety zespołów były jasne – stołeczna ekipa pragnęła utrzymać zbudowaną przewagę, a Trefl za wszelką cenę dążył do odrobienia strat. Przez trzy minuty bliżej osiągnięcia planu byli legioniści, ale później to gospodarze złapali wiatr w żagle. Za trzy punkty trafił Nuni Omot, a na linii rzutów wolnych nie pomylił się Darious Moten i na tablicy wyników pojawił się rezultat 67:58 dla gości. Po trafieniu zza łuku Nicka Neala Zieloni Kanonierzy nieco odetchnęli, ale błyskawicznie takim samym trafieniem odpowiedział Łukasz Kolenda. Presja ze strony sopocian działała na ich korzyść – na nieco ponad dwie minuty przed końcem było tylko 72:66 dla warszawian. Sama końcówka starcia należała do podopiecznych Wojciecha Kamińskiego – Lester Medford wykorzystał rzuty wolne, które przesądziły o wygranej Legii, 81:74.

– powiedział po meczu Jakub Karolak, zdobywca 22 punktów w tym spotkaniu.

Trefl Sopot - Legia Warszawa 74:81 (19:22, 13:23, 18:20, 24:16)
Trefl: Łukasz Kolenda 22, Nuni Omot 19, Paweł Leończyk 14, Dominik Olejniczak 6, Michał Kolenda 5, Darious Moten 4, Karol Gruszecki 4, Martynas Paliukenas 0, Witalij Kowalenko 0, Nikola Radicević 0, Hubert Łałak -, Łukasz Klawa
Trener: Marcin Stefański, as. Krzysztof Roszyk
Legia: Jakub Karolak 22, Jamel Morris 16, Walerij Lichodiej 13, Nick Neal 12, Dariusz Wyka 7, Lester Medford 6, Grzegorz Kulka 3, Grzegorz Kamiński 2, Adam Linowski 0, Benjamin Didier-Urbaniak 0, Jakub Sadowski -, P. Kuźkow
Trener: Wojciech Kamiński, as. Marek Zapałowski

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj